Dziennik. Dwa miasta

wp-1597325204952.jpg

Udawanie, że twoje miasto jest miastem zupełnie innym jest miłą rozrywką czasu zarazy (której nie ma, jest tylko przypadkiem ponad osiemset nowych przypadków).

Rzym

Wieczór tak ciepły, że aż nie wypada nie pójść na powiślańską passeggiatę poczynając od tarasu włoskiej restauracji (nowej, choć twarze dosyć znajome).

Na rogu obok święta Barbara oczy w oczy walczy z boginią Kali o morowe powietrze. Na kogo wypadnie, na tego spadnie.

Pod wiadukt: znaleźć pamiątkę z trzydziestego dziewiątego i czterdziestego dnia pandemii (ten ktoś, podpisujący się Fukow, stworzył najprostszą i najlepszą zarazem kronikę zarazy).

Na skarpie klasztor, zagonki sióstr schodzą do ulicy. Potem zaułek, ciepłe światło latarni, nigdy tu nie byłem.

I nagle — z kaczki czyni się przecudna dziewica: królewna. Włosy złote do ziemi, usta jak maliny, oczy jak gwiazdy, a buzia taka cudna, że — klękajcie narody!

Nawet przestałem (stwierdzam po tygodniu prób) dla Was znajdować właściwe słowa.

Mińsk

Nazajutrz zdjęcia z Warszawy przedstawiają odmienne miasto. Obrazki jak z książek do historii (ósma klasa zresztą nigdy tam nie dociera): ludzi o ziemię, potem na dołek. Ktoś kogoś szuka, ktoś biegnie, suki pędzą na sygnale. Nar-katolicka policja na nich. Do tego miejsca dotarliśmy, my ze słowem na f, którego nie należy wymawiać (słusznie czytam Reicha).

Już nie chcę udawać innego miasta, chcę stąd wyjechać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s