Grzegorz Gauden, Lwów – kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918

cac9e12fad1d163ed59c43a42efa4a74
Trumny ofiar pogromu we lwowskiej synagodze, listopad 1918 r., źródło: newsweek.pl

1.

Wydaje się, że Polacy mają pewien kłopot z ambiwalencją świata i ambiwalencją ludzi, wszystkich ludzi, wszystkich narodów. Nie chcą zobaczyć, że świat jest i złowrogi, i przyjazny, śmiertelnie niebezpieczny, morderczy, agresywny, i że my niekiedy tacy jesteśmy (ze wstępu Adama Zagajewskiego, s. 8-9).

Bez niej [prawdy – Dz.U.] zatracimy się, zdziczejemy i będziemy się mordować wzajem (z artykułu Andrzeja Struga, s. 549).

2.

Gauden w pewnym sensie uderza mocniej niż Grabowski (patrz: „Na posterunku”): opowiada bowiem o okresie, który zwykliśmy idealizować, ostatnio nawet bardziej, bo obchodziliśmy stulecie. Można było otrzymać pięknego orzełka od prezydenta albo faksymile Piłsudskiego od ministra. „Lwów – kres iluzji” nie posiada ani jednego, ani drugiego. Samo miasto też bywa obiektem westchnień a Gauden bezlitośnie wcina się w tamten lwowski listopad.

Jacyś Polacy jakichś Żydów mordowali, grabili, gwałcili, bezcześcili.

Pisał wiedeński dziennik a jest to cytat najmocniejszy, bo te same słowa padną dwadzieścia lat później, tyle, że będą dotyczyły nazistów, w których zamienią się wiedeńscy czytelnicy:

Polacy (…) zaczęli się zachowywać wobec tej społeczności [Żydów – Dz.U.] z bezwzględnością rasy panów (Herrenvolk), która poczuła się zagrożona zachowaniem uległych dotąd poddanych (s. 54).

Redaktor z Wiednia odkrył główny zamysł tzw. polskiej myśli narodowej. Być może zamysł każdej myśli narodowej.

3.

Gauden pisze językiem bez emocji. Cenię tę jasność zdań, komunikatów. Wraca do niektórych kwestii, powtarza, żeby brzmiało mocniej. Przypomina to kolejne rundy spacerów po lwowskich ulicach, za każdym razem widać coś więcej, widać pod innym kątem.

W jednym się z nim nie zgadzam. Noc z 22 na 23 listopada 1918 r. nie była ciemna, było zaledwie trzy dni po pełni.

4.

Notatki na marginesie:

22 listopada 1918 roku tłum dowodzony przez legionistów wpadał do żydowskich mieszkań i gwałcił żony, córki i siostry. 20 czerwca 2020 r. zwolennik urzędującego prezydenta zdarł koszulę z nastoletniej protestującej.

5.

Notatki z monachijskiej piwiarni:

Założenie, że myśl narodowa jest myślą samo w sobie jest błędne. Ta rzekoma refleksja opiera się na emocjach, na prostych mechanizmach, odsuwaniu od siebie winy i odnajdywaniu jej w innych. Zresztą – tu tkwi jej paradoks – świat urządzony podług wizji nacjonalistów nie jest możliwy: wielkich narodów jest za dużo w stosunku do potencjalnej powierzchni. Wielkie Niemcy, Wielka Polska i Wielka Ukraina razem nie mogą się zmieścić na mapie.

Kiedy widzicie słowo myśl poniżej, weźcie je w cudzysłów.

Myśl narodowa była niszczona po wojnie: ta teza jest przewodnia w wystąpieniach. Zastanówmy się dlaczego, bo zacne grono (są tytuły jak trzeba) jakoś się nie domyśla. Czyżby wojna nie była triumfem myśli narodowej? Ostatecznym pokazem jej możliwości? Czyżby marzenia o rasowej czystości i pozbyciu się niechcianych narodów nie spełniły się wreszcie? Czyż czystki etniczne i zbiorowe egzekucje to nie jest myśli narodowej wzniosły monument?

Głos z sali: Wydajmy piękne świadectwa myśli narodowej z czasów okupacji. Dopowiadam sobie: chyba raport Stroopa.

Zastanówmy się nad historią tej myśli w polskich dziejach: lojalizm wobec cara, zabójstwo prezydenta, numerus clausus, szmalcownicy, Jedwabne, jest ONR-u spadkobiercą partia. Zaiste fenomenalne osiągnięcia! (Wszyscy jak jeden mąż są tutaj zagorzałymi antykomunistami, nikt nie potrafi docenić jak myśl narodową twórczo wykorzystała partia).

W tych wszystkich mowach i rozmowach antysemityzm jest nieobecny. Nie ma takiego słowa, podobnie jak nie ma słowa Żyd, żydowski, nie daj Boże: odżydzać (pisze o nim Gauden, o tym jak było – dzięki endeckiej prasie – oswojone). Mowa jest tylko o nas, nawet nie o narodzie, ale o tej części narodu, która na tej sali poczułaby się dobrze. Czyli nie o mnie.

A jednak podskórnie czuć napięcie (czy pan jest obcy? – podchodzi ktoś i pyta. Dlaczego nie sprawdzają czy obrzezany?). Tym co łączy nurty rzekomej polskiej myśli narodowej jest wyłącznie nienawiść do Żydów w dawkach mniejszych lub większych. Tym, co psuje humor jest Zagłada. Pozostaje wyimaginowany wróg.

Co zostanie z rozważań Dmowskiego, Wasiutyńskiego, Kolbego, z odezw oeneru, jeśli nie ma Żydów. Nędzne popłuczyny, by nie rzec pomyje. O czym tu rozmawiać?

3 Comments

    1. Tak, na pewno warto, bo Gauden też nie narzuca swojej wersji historii. Opowiada bez zbędnych emocji.
      A żeby zmierzyć się z historią, trzeba umieć zmierzyć się też z teraźniejszością a o to dzisiaj niełatwo.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s