Kroniki zarazy (14)

wp-15865461196633512598517416055899.jpg

Wtorek 26

Co i rusz pojawiają mi się kolejne reklamy dzienników zarazy, kwarantanny albo pandemii. Uderza to boleśnie w moje poczucie wyjątkowości, o ile jeszcze jego jakieś resztki gdzieś na dnie posiadam. Na moich oczach moje słowa giną w potopie wielu słów.

Tak wypadło, że czwarty tydzień kwarantanny okazał się być Wielkim Tygodniem. Rachuba dni jest jedną z rzeczy, które okazały się zbędne. Toteż, kiedy J. przesyła mi zdjęcie z podpisem, że to dzień dwudziesty siódmy, nie mogę się nadziwić, że miesiąc spędziłem we własnym domu (nic nie czytając, niewiele pisząc, gotując, bawiąc się i produkując pisma dla coraz bardziej oszalałej władzy).

Nowinki astronomiczne zyskują na wartości. Były koniunkcje, teraz różowa pełnia. Niczym szczególnym się nie różni, ale ścianę zalewa mi potok zdjęć Księżyca. Dziecko też – wiedzione instynktem – budzi się w nocy w białym świetle.

A. spędza popołudnie na balkonie, próbując zamienić go w ogród. Tu będziemy teraz chodzić na nasze spacery. Na razie napotykamy inne ślady życia: mrówki (z rodziny tych odważnych pionierów, które zbiorową mogiłę znalazły w słoiczku portugalskiego miodu w naszej kuchni).

Dziecko raczej niezbyt chętne do kościoła, z przyjemnością ogląda panią pastorową. O zgrozo (jak powiedzieć babciom?), jego pierwsze rekolekcje są najzupełniej luterańskie.

Środa 27

Święto kupowania kwiatów i ziemniaków. Odkąd epidemia miejsca do parkowania znajdują się coraz bliżej hali.

Wbrew pozorom nie będzie to najdziwniejsza Wielkanoc w naszym życiu. Z całą pewnością nie dorówna tej, która zaskoczyła nas śnieżycą na niedokończonej autostradzie do Gdańska. Ach, tamten ośnieżony Włocławek i motel na stacji benzynowej, gdzieś koło zakładów azotowych.

Rząd ogłasza wielki plan pomocy wszystkim. Opiera się on na jakimiś skomplikowanym mechanizmie finansowym, którego nie rozumiem. Warunek jest jeden: musisz rządowi oddać duszę. Większość przystaje na to bez wahania. (Część urzędników, zgodnie z najnowszym projektem ustawy, nie będzie musiała).

Życie toczy się teraz w świecie wyobrażonym. Kolejne dni zaglądania do sieci przynoszą nowe odsłony ludzkich rozrywek: odgrywanie dzieł sztuki, pokazy mody w ubraniu z poduszki przewiązanej paskiem Gucci albo Chanel, sześć domów: wybierz, w czyim towarzystwie spędziłbyś kwarantannę.

Czwartek 28

Nie poznalibyście nas teraz, kiedy nie wychodzimy z kuchni. A. szoruje zapamiętale szafki, ja kończę ostatnie okno (zaraz podejdzie Dziecko i ucałuje szybę). Mazurki pachną w piekarniku. To będą pierwsze święta, kiedy jesteśmy w domu. Nigdy nie zużyliśmy jeszcze tyle masła.

Ilekroć chodziliśmy dawniej do zoo, A. opowiadała o stereotypii, o tym, że zamknięte w klatce tygrysy całymi dniami chodzą dookoła niej. Od pół godziny dziewczynki z balkonu na parterze, całego w kociej siatce, jeżdżą w kółko na rolkach.

Opowiada pani z kiosku: jestem tu czternaście godzin i właśnie wychodzę, i tak codziennie, taką mam umowę. Ile można zamawiać paczek?

Spośród obrzędów Wielkiego Czwartku najbardziej cenię denudatio, obnażenie: zdarza się, że niedokładni celebransi pomijają ten moment, zresztą ludzie zajęci są wówczas wychodzeniem z kościoła. Teraz cała liturgia – w pustym kościele – zamienia się w jedno wielkie obnażenie, zostaje sama czysta religia. Solus Christus, sola gratia.

Piątek 29

Dziesięć lat temu też byłem w samie, przy lodówce z paluszkami krabowymi, kiedy zadzwoniła A.: Polska zderzyła się z rzeczywistością. Kolejka do sklepu mija rządek brzóz: jesteśmy przesyceni nadużywanymi znaczeniami. Dlatego nie będę oglądał dzisiaj czarnych mszy rządzącej partii.

Potrzeba bliskości nagle pojawiająca się w czasach wideokonferencji.

Udajemy, że jest jak zawsze, to znaczy w Wielki Piątek oglądamy z Lublina. Kolejna przedziwna liturgia: pusta bazylika, grób stoi przy drzwiach wejściowych, przez które nikt nie wchodzi. Długo jeszcze patrzę.

Romantyczne spacery prowadzą teraz do paczkomatu. Patrz, jak udają się razem – z dystansem – na wieczorną schadzkę. Jak nieśpiesznie podchodzą, jak oczekują trzasku uchylanych drzwiczek. Jak się bezdotykowo rozstają, gdy odbiorą paczkę.

Sobota 30

Miasto nieogłoszonego stanu wyjątkowego. Po raz pierwszy natykam się na jeżdżące policyjne megafony, które głoszą nadejście zarazy. Najpilniej strzeżone są parki. Napotkać ją widać można w pękających magnoliach.

Święcenie pokarmów w domach zbliża nas do źródła, do wieczerzy sederowej. Ci wszyscy księża z kropidłem jeżdżący w bryczkach, kabrioletach i ciężarówkach, czy nie bliżej im do cyrku niż do sensu?

Jo., która do Nowego Jorku zdążyła tuż przed wybuchem, opowiadała o mieście jak z marzeń, zresztą także naszych. Wyspa Hart demaskuje to wszystko: nagość zbiorowych dołów, więźniowie w roli grabarzy – dystopia.

Kolejna przedziwna liturgia, kolejne Zmartwychwstanie. Dziecko usnęło zaraz po tym jak zatonął faraon.

Niedziela 31

Sen: tunel prowadzi na Islandię, wyjeżdża się wprost nad górujący nad miasteczkiem wulkan, przypominający Etnę.

Nadzieje na oczyszczenie polskiego katolicyzmu – poprzez te święta w oddaleniu – są oczywiście płonne: to raczej projekcja moich własnych pragnień. W rzeczywistości pogłębia się jedynie podział między dwoma wyznaniami, które współistnieją tutaj. Chrystus nie zaraża – w tym zdaniu powtarzanym za częścią biskupów i pewną rozgłośnią mieści się istota narodowej religii, jej emocjonalność, potrzeba powtarzania rytuałów oraz zmysłowego doświadczenia: kościół krwawiących hostii.

Czy jak to się skończy wybiegniemy z domów spragnieni odradzającego się życia, czy raczej pozostaniemy zatrwożeni, przyzwyczajeni do swoich czterech ścian? (Pierwsza myśl: wyjechać – choć na chwilę – poza Polskę: dom mnie nie przytłacza, Polska owszem).

Poniedziałek 32

Sen: w fabryce cukierków podchodzę do kadzi wypełnionej białą masą cukrową, biorę łyżkę i zaczynam zapychać się. Słodycz w ustach nie daje się wywabić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s