Tomasz Żukowski, Wielki retusz,Wielka Litera 2018

P3160-1000x1000

(Plakat filmu „Naganiacz”, aut. Leszek Hołdanowicz, 1963, źródło: http://gapla.fn.org.pl)

Może ty też tak uważasz? Przecież u nas było najwięcej sprawiedliwych – to koleżanka z pracy. Ktoś na przystanku zawraca, żeby obejrzeć co czytam. Kobieta w sto osiemdziesiąt przeszywa mnie jak świętego Sebastiana swoim wzrokiem. Sama okładka i podtytuł „Jak zapomnieliśmy, że Polacy zabijali Żydów” jest już pierwszym testem.

Działa.

„Wielki retusz” utwierdza moje własne przemyślenia: węzeł relacji polsko-żydowskich zaplątany w trakcie Zagłady nigdy nie da się rozplątać. Polacy: ciągłe wypieranie i zapominanie, obwinianie ofiar, ciągłe szantażowanie świata sprawiedliwymi, ale wystarczy uchylić lufcika – jak w lutym zeszłego roku – i nagle wylewa się cała breja, wychodzi z ukrycia nasz wewnętrzny szmalcownik, ten Mr Hyde, którego skrywa sprawiedliwy Dr Jekyll. W ostatnich latach – przyznacie – jakoś mu łatwiej, może obrzydliwe ogłoszenia wieszać na słupach przy murze getta, może wołać na ulicach i wpuszczą go na Jasną Górę. Żydzi: wbrew pozorom, to co się skrywa pod uwielbianym przez Polaków, bo zamazującym winę, terminem „antypolonizm” też jest milczeniem, przetykanym urywkami świadectw. Dopiero książki takie jak zapisana bezpośrednio po Zagładzie relacja Canina uświadamiają, że jest coś, o czym się nie wspomina, co powoduje, że Polacy są uznawani za antysemitów (a co dziwi nas nawykłych do ciszy).

Nazwijmy to Rzeczą.

Istnieje Rzecz, o której się nie mówi, byłe sztetle milczą, milczą duże miasta, pamięć zostaje zagłuszana, tak, aby nie usłyszeć wyrzutów sumienia. Żukowski analizuje teksty kultury i zapisane w nich strategie Wielkiego Eufemizmu* służącego temu, aby uniknąć mówienia i pamięci o Rzeczy. Spotkania Polaków z Rzeczą są bowiem wyjątkowo bolesne: „Shoah” Lanzmanna, potem Gross, „Pokłosie” i „Dalej jest noc”. Naruszenie kulturowego tabu powoduje gwałtowne reakcje, wybuchy gniewu, wypływanie antysemickiego szamba (jakby mówienie o Rzeczy uruchamiało mechanizm jej powtórzenia). Autor bada Wielki Eufemizm w miejscach, których się nie spodziewamy. Czego o Rzeczy nie chce powiedzieć „Tygodnik Powszechny”, czego Władysław Bartoszewski, wreszcie czego nie mówią teksty z czasów po Grossie.

Nie dowierzamy Rzeczy. Wielki Eufemizm brzmi znacznie lepiej. Ale ona jest, zakrada się do koszmarów, budzi nas. Nie da się jej zupełnie wymazać. „Wielki retusz” pozwala odkrywać jej ślady. Nic dziwnego, że lepiej chować okładkę, aby jej nie przywołać.

(*) Autor używa sformułowania „wielki retusz” sugerując wymazywanie z pamięci, ja zapisałem „Wielki Eufemizm”, wskazując na unikanie i omawianie (czy wręcz zamawianie) Rzeczy, pamięć o której siedzi w nas głęboko.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s