Podsumowanie 2018. Sztuka


(Katarzyna Karpowicz, Kwitnący sad, 2018, źródło: katarzynakarpowicz.pl)

Muzea zastąpiły nam kina, stając się tematami rozmów, pretekstami do spotkań z przyjaciółmi. Każda podróż przynosi coraz to nowe odkrycia: Hodler w Bazylei, El Greco w Toledo, twarze Kalabryjczyków ze starych fotografii w San Giovanni in Fiore. Kolekcjonujemy wrażenia tak jak się kolekcjonuje motyle (Muzeum Historii Naturalnej w Londynie). Przy tym przyjemność bywa najzupełniej cielesna, gdy dostajesz przed płótnem gęsiej skórki.

(Klasyfikacja poniższa porównuje nieporównywalne, bazując wyłącznie na subiektywnych odczuciach autora bloga)

Modigliani” (Tate Modern, Londyn, tutaj): ten sam zachwyt, który kiedyś kazał mi publikować jego obrazy na blogu, pojawił się na tej retrospektywie. Nie można było fotografować, i słusznie zauważa J., przez to bardzo dobrze zapamiętaliśmy szczegóły. Puste oczy, które wróciły jesienią jako symbol bez-światła.

Derain, Balthus, Giacometti. Una amistad entre artistas” (Fundacja MAPFRE, Madryt, tutaj): Pod koniec roku Balthusa ocenzurował internet, wcześniej usiłowało któreś amerykańskie muzeum. Posiadł on sekret zaklinania czasu: nigdy się nie zestarzeją bohaterki jego obrazów, nigdy nie spadną na nie nieszczęścia, nigdy się – może o to bał się najbardziej – nie zakochają.

Zarówno wystawa Modiglianiego, jak i Balthusa zderzyły się z nową falą purytanizmu, który każe potępiać twórców, dopatrywać się w nich złych intencji, a koniec końców – chować za zasłoną – jak „Stworzenie świata” Courbeta – obrazy. Karanie obrazów jest oczywiście zjawiskiem cyklicznym w historii ludzkości, tym razem – wydaje mi się – nie wiąże się wcale z walką z patriarchatem i przemocą seksualną, jak głoszą szczytne hasła, ale z utratą wiary w możliwość nieśmiertelności. Dlatego tak razi śniąca Teresa, wieczna dziewczynka bawiąca się z kotem.

Awangarda i państwo” oraz „Wielka Wojna” (Muzeum Sztuki, Łódź, tutaj oraz tutaj): spośród wystaw przygotowanych na stulecie, te łódzkie wyróżniają się dojrzalszą perspektywą, unikając narracji o wyjątkowości, jak również nie prezentując wątpliwej jakości dzieł sztuki, tylko dlatego, że są patetyczne i patriotyczne. (Do Łodzi wracam obejrzeć je raz jeszcze).

Tracce di uomini in guerra” (Cappella Vantini, Trydent, tutaj): czasem jedna sala potrafi zastąpić swoją wymową wielkie muzeum. Tak jak tutaj, gdzie kilka żołnierskich mundurów wykopanych ze śniegu potrafi opowiedzieć wszystko o tragedii wojny. Przedmioty, które przeżyły właścicieli, są naprawdę okrutne. Bardzo podobna, choć szersza i mniej poruszająca, jest wystawa w Europejskim Centrum Solidarności „Nić. Sploty wolności” (tutaj).

Niebieskie szkiełko” (Galeria ART, Warszawa): odkrycie Katarzyny Karpowicz w grudniu wiązało się z wielkim podwójnym zachwytem. Oto znowu ktoś usiłuje obdarować nieśmiertelnością jak Balthus, jak Modigliani, jak Picasso. Trochę ta wystawa stała się podsumowaniem tego, co widzieliśmy w tym roku, tego, o czym myślimy, rozmawiając o sztuce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s