Leonard Cohen, Płomień, Rebis 2018


(Adam Cohen z ojcem Leonardem, fot. PR, źródło: http://www.theguardian.com/books/2018/sep/28/leonard-cohen-poetry-the-flame-adam-cohen-interview)

Człowiek chętnie napisałby, że „Płomień” to wyznania starego poety, takie coś o dżemie truskawkowym, ale byłaby to nieprawda albo półprawda albo i ćwierć. Bo rzeczywiście tematem skrawków, fragmentów i notatek Leonarda jest miłość spełniona i niespełniona, czasem zupełnie ziemska (ile tych imion oczywiście poza Marianne?) a czasami niebieska (wciąż gdzieś majaczy tajemniczy Nieznajomy). Ale z drugiej strony nie można przypisać ich autorstwa staremu poecie. Niektóre sięgają bowiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. (O ile Daniel Wyszogrodzki doskonale tłumaczy teksty piosenek, o tyle – mam wrażenie – spłyca w przekładzie brzmienie zwyczajnej poezji).

Trochę żal, że pozostają te zapiski nieuporządkowanym zbiorem, zamiast stać się poetyckim testamentem. Oczywiście stanowią go, tutaj przytaczane, teksty z ostatnich płyt czy przedśmiertna korespondencja z Peterem Scottem (ale przecież list umierającego Leonarda do umierającej Marianne to był najpiękniejszy testament, którego tu brak).

Wszystko jest poezja – pisał Edward S., wierny tej samej metodologii działania literackiego: zamieniania rzeczywistości w poezję. Uwodzi mnie w tym zbiorku epitafium dla psa z czasów jeszcze montrealskich:

odprowadzałeś mnie do szkoły/ spałeś pod moim łóżkiem/ patrzyłeś, jak się masturbuję/ z zainteresowaniem w ślepiach/ chroniłeś mnie przed moim wrogiem/ jakim była samotność (…)/ wyszedłeś z domu/ i umarłeś w śniegu (s. 238).

Lektura „Płomienia” to właśnie wyszukiwanie pośród tekstów prawdziwych skarbów. Między nimi znajdują się również rysunki, najwięcej autoportretów. Kolejne lustra starzejącego się mężczyzny, twarz pokrywają zmarszczki, a czasem dopiero spod nich dostrzega się jakąś twarz. Pierwsza z nich podpisana jest „nieudany portret”, może to jest właśnie klucz do książki?

Życia nie da się zamienić zupełnie w poezję, nawet jeśli bardzo tego pragniesz. Zawsze jest go więcej niż da się zapisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s