Louis-Ferdinand Céline, Podróż do kresu nocy, Czuły Barbarzyńca 2013

Paris_1930s_11_400x400
(Fred Stein, Huśtawka, Paryż 1934, źródło: http://www.vintag.es/2015/03/50-amazing-black-and-white-photographs.html; Skojarzenie z fragmentem ze s. 317, choć wydawać by się mogło, że nie ma nic bardziej oddalonego od Paryża Céline’a).

Zaczyna się we wczesnym październiku, druk jest drobny i z samolotu wysyłam wycinki do W., jak ten o urzędnikach (Ci dawni urzędnicy, zamknięci teraz urzędowo w tej nędzy niczym w zabłoconej zagrodzie, przeżuwali cały ten gnój, jaki odkłada się wokół duszy przez długie lata niewoli, s. 98). W. lubi Ciorana, a Céline przypomina mi go w wielu fragmentach. te o pierwszej wojnie są fenomenalne, wpasowują mi się do własnej teorii.

(Teoria autora bloga: jesteśmy naczelnymi, których cienka warstwa kultury i altruizmu, chroni od instynktu. Wystarczy, że jakimś hasłem, takim jak „naród” dotrzemy pod spód, a już budzi się w nas zwierzęca natura. To, co tak bardzo ceni nowa dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej: palenie białoruskich wiosek itp.)

Pisze Céline (język, to, w jaki sposób pisze jest fenomenalny, zupełnie dzisiejszy, mięsisty): Dla biedaków na tym naszym świecie istnieją dwie podstawowe formy odwalenia kity. Pierwsza możliwość: zdychamy w czasie pokoju, dzięki totalnej obojętności naszych bliźnich; możliwość druga: szał mordowania, jaki ogarnia tychże samych bliźnich w czasie wojny (s. 90).

Czytam z coraz większym przekonaniem, że jest „Podróż do kresu nocy” rodzajem parodii „Boskiej komedii”. Robinson jak Wergiliusz prowadzi bohatera przez kolejne kręgi: wojnę, kolonialną Afrykę, metropolię Ameryki, rynsztoki miasta, szpital dla wariatów. Przedzierają się przez to z całkowitą pewnością, że Nieba nie ma. Nie ma też żadnej miłości poza syfilitycznymi k..ami. Raz, może dwa pojawia się w tej podróży jakieś pozaziemskie światło, jak ów przegrany Alcide z odległej kongijskiej placówki, który dobrowolnie zostaje w tropikach, by za zarobione pieniądze móc leczyć swoją – choć właściwie nieznaną sobie – bratanicę.

Przegrany, bo wszyscyśmy przegrani, oddani śmierci, nieważni, anonimowi. I to poczucie upadku, nieszczęścia i osamotnienia, czy nie z jego powodu, tak Céline’a, jak i Ciorana uwiodła utopia oczyszczania świata, którą zaproponował pewien weteran pierwszej wojny?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s