Trzecia podróż na Wyspę (3)

Potrzeba mitu


Kiedyś pojechaliśmy – goniąc Persefonę – nad jezioro, które okazało się torem wyścigowym (tutaj). Dzisiaj – dalszy ciąg tego samego mitu – mijamy lidla, romskie domki, zajezdnię autobusów miejskich, dwa ronda, na jednym mylimy skręt, i linię wysokiego napięcia. Nie wierzę, że ją znajdziemy – powątpiewam głośno – strasznie trudno w tych czasach natknąć się na nimfę.

Nagle w zaroślach tysiąc ptasich głosów.

(31.03.2017, źródła Ciane)


O tańczącym Bogu

20170331_120452COLLAGE_400x400

(Malarz nieznany ze szkoły italo-bizantyjskiej, przyp. Emanuele Lampardo, XVI-XVII w., Museo Regionale di Palazzo Bellomo, Syrakuzy)

Mimo zachłanności, z całego muzeum zostają mi tylko te obrazy, bo po raz pierwszy widzę tańczącego Boga, który cieszy się, że stworzył takie piękne rzeczy.

Ten koncept mógł się narodzić jedynie na Wyspie.

O zbawieniu

Przyszliśmy za wcześnie. Ich trzech na razie zasiadło razem do rodzinnej kolacji. Stary Salvatore, właściciel, tego wieczoru będzie śpiewał Dziecku o tym, żeby jadło makaron. Kelner po pięćdziesiątce miarkujący uśmiech. Ciemnoskóry kucharz, który za chwilę będzie podawał rodowite sycylijskie dania.

(Spotykamy ich często: malują krzesła przed sezonem, gotują, zmywają. Kelner uśmiecha się do Dziecka).

Taka jest mądrość Wyspy, która każdemu rodzi pomarańcze: że się jest na tym miejscu wyłącznie na chwilę, nadchodzą Grecy, nadciągają Fenicjanie, Rzymianie, Arabowie, Normanowie, hałaśliwa mieszanka ludów i języków, żeby nie wspomnieć desantu amerykańskich żołnierzy. Na pontonach przybijają nowi. Któregoś dnia też staną się Wyspiarzami. Tego nigdy nie pojmą barbarzyńcy ze stepu, u których po horyzont wszystko tylko ich.

Dlatego też, to Wyspiarze, a nie Polacy, będą zbawieni.

(31.03.2017, Syrakuzy)

Magazyn


Rzeczy martwych lubią być klasyfikowane i segregowane, opisywane ze szczegółami, co do czasu i miejsca, wieku, płci. Boginie na prawo, bogowie na lewo. Każdy grób ma własną gablotkę, co szczęśliwszym bieleją kości w malowanych urnach.

Przeczytałem wczoraj wiersz nieznanego Greka z pytaniem, o to co po nas pozostanie w podręcznikach historii. W magazynie.

(01.04.2017, Syrakuzy)

O lataniu

Kiedy robiłem rezerwację, wybrałem hotel w pobliżu lotniska, ale kiedy pani wręczyła mi kluczyk poczułem się nieswojo. Nasz mały domek przy pasie startowym, z boeingami kołującymi w ubikacji.

Cio to? – pyta Dziecko i zaraz zasypia, nie czekając odpowiedzi, że to samolot. Może się domyśla. Nadchodzi pora odlotu z ciepłych krajów.

(01.04.2017, lotnisko w Katanii)

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s