Dziennik. Opowiastki z początku kwietnia

Opowiastka o powrocie 

– Patrz, forsycje – powiedziała A., bo, kiedy nas nie było, rozkwitły. Popatrzyłem nieufnie jak na wszystko po wylądowaniu. Tutaj (02.04.2017).

Opowiastka o partii

Nawet powietrze pachnie partią. Zaraz zaczną skandować, myślę sobie, może lepiej otworzyć okno. Poduszą się inaczej od swej zaciętości. Ten tu w miejscu objawień napotkał komunistów. Inny oświadcza: powiedzmy to w tym gronie otwarcie: to jest lewak (rozbawia mnie do łez nazywanie polityków poprzedniej rządzącej lewakami). Co wrażliwsi teraz poluzowali krawaty. Tam kusi wiosna, ale oni partia, partia, partia (03.04.2017).

Opowiastka o Ninoczce (kolejna)

Jakiś nowy w rajstopkach rozpłakał się, więc Dziecko zaraz dołączyło do chóru. Na to wszystko wparowała wyraźnie zdegustowana Ninka (ta Ninka tutaj). Każdy ma takie wspomnienie (Dziecko na szczęście nie będzie go miało, bo za małe): na kimś ci zależy, a ty robisz coś koszmarnie idiotycznego. Ja prosiłem o rękę Asi B. na środku sali w drugiej klasie (04.04.2017).

Opowiastka o byciu nieuważnym

W sumie to nie zauważyłem wiosny (jedynie, że forsycje rozkwitły). Nie wiem jak to zrobiłem, skoro od powrotu przeczytałem może trzy albo cztery strony, komórka ciągle na wyczerpaniu, więc powinienem przyglądać się łapczywie. Bo przecież była już wiosna, kiedy zdarzyło mi się pisać pięknie, mieć dar uwagi:

Każdy ma swój ogród, do którego przystępują
Kaczki, i wróble, i ów kowalik na pniu dębu.
Z nich wszystkich jedna wrona wie, że to złuda. Złuda:
Ten świat widzialny, ogród ziemski, chleb powszedni (05.04.2017).

Opowiastka o ruchu drogowym (wraz z dygresjami)

Rasowy urzędnik, w garniturze, trzydzieści siedem wiosen na karku, szedłem sobie w deszczu powoli przez przejście, nie, nie, nie przy stacji metra, tylko przejście przez osiedlowy parking. Zahamowała, wysiadła i zawołała między innymi: student pieprzony, teraz każdy studiuje, nawet debil. Pewnie powinno mnie to zdenerwować, bo na Wyspie ruch drogowy może i jest szalony, ale z całą pewnością mniej agresywny niż w Barbarii, ale raczej mnie podbudowało. Rasowy urzędnik, w garniturze, trzydzieści siedem wiosen na karku, a niewiele starsza od niego kobieta wmawia mu, że jest – o dwanaście lat młodszym – studentem.

Na marginesie: jest takie nagranie z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła do Polski, widziałem w telewizji, w której on zwracając się do zakonnic woła: zostawiono wam debilów (28:15), używając archaicznego określenia na niedorozwój umysłowy. Brzmi to porażająco, słusznie więc redaktorzy wydań papieskich homilii konsekwentnie wycinają ten fragment (06.04.2017).

Opowiastka o płaczu

Dziecko płakało, po raz drugi w tym wpisie. Tym razem, przylepiwszy Dziecku nalepkę „Dzielny pacjent”, A. pozostała w gabinecie, aby czekać na swoje el cztery. No i dzielny pacjent nie wytrzymał.
Nie wypada płakać – powiedziała nad wyraz poważna pięciolatka w poczekalni, spoglądając z wyrzutem na Dziecko (07.04.2017).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s