Katarzyna Kubisiowska, Pilch w sensie ścisłym, Znak 2016

 

Za jedno bym się na miejscu Pilcha obraził: za zdemaskowanie jego prozy. On tu się stara, wątki biograficzne owija literaturą, a Kubisiowska rozszyfrowuje, kawa na ławę podaje: kim byli, co zrobili.

Poza tym książka jest pasjonująca, chyba równie mocno jak jej bohater.  Zresztą nie jest tylko portretem łapczywego pisarza (jest fragment o relacjach Pilcha i Miłosza!), ale portretem zbiorowym: najpierw społeczności małego ewangelickiego miasteczka w górach, a potem całego pokolenia młodej krakowskiej inteligencji, która w wieku dojrzałym wkroczyła do nowej Polski (wkroczyła? siedziała wówczas na Rynku). Jest więc to przyczynek do biografii intelektualnej owych prozaików, redaktorów i profesorów, których trzecia a potem czwarta republika ustawiła po przeciwnych stronach barykady (vide: Jarek Gowin świetnie grający w piłkę w drużynie „Tygodnika”), a niektórych jeszcze – na domiar nieszczęścia – zesłała do Warszawy, gdzie nie ma szczęśliwych zakończeń.

Wyznam tutaj, bo zawsze przy pisaniu o Pilchu, wyznaję (np. tutaj), że jakoś szczególnie jest mi bliski. Primo, bo do Warszawy sprowadził się roku pańskiego 1999, czyli tego samego, co ja. Secundo, bo szedłem pewnego razu korytarzami stacji centralnej i leżał w tym korytarzu zakrwawiony człowiek, i przechodził Pilch i potem przeczytałem tytuł „Upadek człowieka pod dworcem centralnym.”

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s