Okulary do bliży Chalida al-Asada

 

(Chalid al-Asad, 2002, (c) Marc Deville/Gamma-Rapho/Getty Images, źródło: wikipedia.org)

 

1.

Ma osiemdziesiąt jeden lat i przypomina mojego sora od matematyki (który był albo uwielbiany, albo znienawidzony, tertium non datur), pewnie przez te okulary wyglądające jak denka musztardówek. Ma osiemdziesiąt jeden lat: wyprowadzają go na publiczną egzekucję.

2.

Masakrowanie zabytków weszło do repertuaru wszystkich armii. Nie ma większej przyjemności niż widok palących się cudzych miast i rozpruwanych świątyń. Tokio, które płonie, bo z papieru, Drezno, z którego zostaje pył i Warszawa: ciężka robota saperów, którzy wysadzają dom po domu i kwartał po kwartale.

Barbarzyńcy spod czarnej flagi uwzięli się na starożytnych bogów, tych, których już nikt nie broni, prawie nikt, poza dyrektorem wykopalisk w Palmyrze Chalidem al-Asadem. Bogowie antyku na emeryturze, dawniej owszem łatwo wpadający w gniew, dzisiaj pokojowi i bezsilni, ustępują przed krwiożerczym bóstwem barbarzyńców, wołającym kęsim, kęsim. Cywilizacja (i to przyznać musimy: nasza cywilizacja) ustępuje przed dzikością i zezwierzęceniem.

Chalid al-Asad, skazany jako apostata, heretyk i bluźnierca, osamotniony, bronił w Palmyrze naszego świata: Afrodyty, Demeter, Antygony, Hamleta, Raskolnikowa, doktora Rieux i Myszki Miki.

(W tym czasie, w sierpniu, nasi sojusznicy płacili barbarzyńcom za ropę, a inni, rzekomo już rok walczący z Państwem Islamskim, szkolili jego mniej radykalnych pobratymców).

3.

Chalid al-Asad mimo tortur nie wyjawił miejsca ukrycia złotych skarbów z muzeum w Palmyrze.

4.

Z „New York Timesa„:

Po wielotygodniowym więzieniu, we wtorek dżihadyści wywlekli go na plac, gdzie zamaskowany kat ściął go przed zgromadzonym tłumem, opowiadają krewni al-Asada. Jak pokazują zdjęcia upublicznione przez zwolenników Państwa Islamskiego, jego skrwawione ciało zawieszono, za związane czerwonym sznurem nadgarstki, na ulicznym sygnalizatorze. Pod nim, na ziemi, pomiędzy stopami leżała głowa w okularach. 

Okularach do bliży przypominających denka musztardówek jak u mojego sora od matematyki.

 

(W poprzednich odcinkach serii o pomijanych bohaterach: Antonis Deligiorgis, ratujący tonących; Adel Termos, umierający za innych; Dziewczyny z karabinem na ramieniu z Kurdystanu)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s