Autor bloga na inaugurację

 

1. 

Ufam, że miniona władza nie będzie zbytnio krytykowała nowej. Jeśli nie osądziło się Czwartej i przez osiem lat nie potrafiło postawić niektórych osób przed odpowiednim sądem, to nie ma się co dziwić składowi rządu. Jeśli się nie umiało (nie chciało?) ustawą ochronić mediów publicznych przed zakusami polityków, to proszę nie krzyczeć, że teraz giną. Jeśli się obsadzało swoimi kumotrami różne spółki, to nie płaczcie, że nowi zrobią dokładnie to samo. Jeśli się partaczyło ustawy i szło w zaparte lub pisało je na kolanie pod publiczkę przed wyborami, to nie można teraz wołać, że nowi się nie znają i niszczą prawo. Jeśli się pozorowało chęci i troskę o państwo, to proszę jej nagle zbytnio nie wyrażać. Jeśli chcielibyście coś zrobić, musielibyście to zrobić przez te osiem lat, ale dzisiaj to już tryb warunkowy trzeci.

2.

Lokalne mocarstwo z aspiracjami, to samo, którego świeży jeszcze, były prezydent reklamuje kantor wymiany walut, postanawia nie mieć zdania w kluczowej dla przetrwania Europy, jaką znamy, sprawie. Jak rzadko zgadza się tutaj miniona i nowa władza. Mycie rąk. Wobec czego Czechom oddać należy swój głos. Dobrze, że to nie szczyt w sprawie polityki morskiej. 

3.

Wreszcie radość biskupów w Święto Niepodległości. Królowa Polski zadowolona, całe niebo się cieszy z wyników wyborów, raduje się Matka Polska. Okazuje się, że Kościół triumfujący można spotkać już na Ziemi, dokładnie nad Wisłą. Prawo będzie tylko boskie, naród będzie tylko katolicki, sumienia tylko czyste – pogrążają się biskupi w coraz radośniejszych wizjach (ale Kościołowi, nie, nie, nie chodzi władzę). Nowa władza wizje ma wcale nie gorsze, tumani.

Tak zaczyna się ostatni triumfalny rozdział przed gwałtowną laicyzacją, która zawsze jest następstwem mariażu państwa i Kościoła. Z oczami zaślepionymi polityczną radością, biegną biskupi ku przepaści.

4.

Boję się języka, który już raz, wtedy w Czwartej, został oszpecony. Boję się patriotycznych frazesów, cnotliwej historii. Tego, że ludzie z napisami „Polska dla Polaków” stanowią piękne święto młodych, żarliwych polskich serc. Ten rodzaj megalomanii zdarzył się już raz w Polsce, w latach trzydziestych ubiegłego wieku i fatalnie, na moście w Zaleszczykach, się skończył.

5.

Nagle aktualna staje się Oriana Fallaci. Nie, wcale nie chodzi o jej eseje pisane po 11 września, ale o jej wywiady z włoskimi politykami, równie wściekłe, przeprowadzane, gdy na początku lat siedemdziesiątych zaczął odradzać się włoski faszyzm. Trawestując, narodowcy są najbardziej ponurą emanacją naszego braku odpowiedzialności, powagi (…) to jakby się patrzyło na kogoś, kto turla się po zboczu: nie wstaje, nie zatrzymuje się (…) („Wywiad z historią”, s. 301).

Panie prezydencie: co takiego robicie, wy u władzy, aby temu przeszkodzić (tamże, s. 299)?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s