O dyktatorach i demokratach

 

(Autor bloga nie jest praktykującym ekspertem. Światem zajmuje się więc jedynie hobbystycznie. Zarzuty ignorancji i arogancji przyjmuje z godnością, ale uprasza w dyskusji, jeśli takowa się pojawi, o konkrety). 

1. 

Gdy wybuchł konflikt na Ukrainie pisałem na blogu, że jesteśmy tak zafiksowani na działaniach Rosji na Wschodzie, że nie bierzemy pod uwagę globalnej gry Rosji (sierpień 2014 r.: niedocenienie pozycji międzynarodowej i zaangażowania Rosji, której rola powinna być rozpatrywana globalnie (Chiny, Syria), a nie lokalnie, co prowadziło do deprecjonowania jej potencjału (hasło: Majdan na Placu Czerwonym). Nawet dzisiaj nam się wydaje, że dla Rosji większe znaczenie ma Donbas niż Damaszek. Czołowy ekspert mówi w wywiadzie, że w interesie Moskwy jest, by wojna domowa w Syrii trwała nadal. Założenie jest oczywiście fałszywe: interesem Moskwy jest uzyskanie pozycji dominującego gracza na Bliskim Wschodzie, co nie jest celem nowym (por. historię dziewiętnastowiecznych zmagań carskiej Rosji z Osmanami). Nie możemy być jednak pewni, że to, by wojna domowa trwała nadal, nie jest interesem naszego partnera z Waszyngtonu.

2.

To zafiksowanie nie pozwala racjonalnie spojrzeć nam na Syrię. Wciąż widzimy ją cudzymi oczyma, nie przyjmując do wiadomości, że nam zagraża najbardziej Państwo Islamskie a nie Asad, którego rękami bojowników islamskich Zachód usiłował obalić (co stało się casus belli wojny domowej). Znowu się będę powtarzał: realistycznie Europie nie zagrażają dyktatorzy, którzy umieją grać w pokera, tyle, że czasem używają znaczonych kart, zagrażają nam zbrodniarze, którzy w pokera nie chcą grać (zabrania im religia), a stolik chcą wywrócić i połamać. To, co stało się z Libią jest tego dobitnym przykładem. Upór Europejczyków i Amerykanów w chęci pozbycia się Asada prowadzi do tego samego (po latach Putin będzie mógł powiedzieć: ostrzegałem!).

3.

To, że nie lubimy Putina, a ostatnio nie lubimy też Rosji w ogóle, nie może przesłaniać nam tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Tam niekoniecznie rację posiadają nasi sojusznicy (pytanie też którzy? Turcja, która w praktyce współdziała z Państwem Islamskim?), zresztą czy to nie oni celowo doprowadzili do rozdygotania Bliskiego Wschodu? Czy Asad jest głównym winnym wojny w Syrii, jak usiłuje się to przedstawić? Czy pomysł na wojnę z Iranem, który dość długo firmowały USA, nie był pomysłem na totalną katastrofę? Czy polityka zachodnia nie wzmacnia najbardziej radykalnego islamu rodem z Arabii Saudyjskiej (tak, mieli obniżać ceny ropy, żeby dopiec Putinowi) kosztem szyityzmu?

Czy władza, która krzyżuje i ścina szesnastolatka za obrazę majestatu, nie jest równie zbrodnicza jak dyktator Asad? (Pytanie pomocnicze: Czy w Polsce musimy mieć takie samo zdanie jak „The Washington Post”?)

4.

Wniosek z tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie jest przykry: demokracja nie jest systemem uniwersalnym. Może potrzebna była ta gorzka nauczka (choć nie wiem na ile uczymy się na błędach) z tzw. Arabskiej Wiosny. Z pięciu krajów, w których dokonać się miały zmiany demokratyczne (Syria, Libia, Egipt, Tunezja, Jemen), w trzech mamy wojnę domową, w jednym chwiejną demokrację, w ostatnim – w sytuacji staczania się ku państwu islamskiemu – twarde rządy wojskowe.

Nie możemy tak do końca umywać rąk. W Syrii, Egipcie i Libii rządy autorytarne, które chcieliśmy obalać były rządami świeckimi ze skłonnością do socjalizmu. To, co pozostało na zgliszczach, to niespokojne upadłe państwa, z których na tratwach ucieka się do Europy.

5.

Rosja toczy całkowicie realistyczną rozgrywkę o wpływy i prestiż. Czy tego chcemy, czy nie, jej interesy bywają sprzeczne z naszymi, ale bywają również zbieżne, jak w przypadku Bliskiego Wschodu. Nie lubmy jej nadal, ale przynajmniej nie zakładajmy, że jej polityka w Syrii jest bardziej błędna i obłędna od naszej (to jest Zachodu).

(Dopisane: W polskich mediach pojawiły się komentarze, że Rosja destabilizuje sytuację w Syrii. Wiele mogę pojąć, ale naprawdę trzeba mieć klapki na oczach, żeby uznać, że w Syrii da się coś jeszcze zdestabilizować).

  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s