Pesymizm po raz drugi

Dużo emocji, być może niepotrzebnych, wyrażał autor bloga w ostatnim tygodniu (tutaj i tutaj). Dużo emocji, bo ludzie giną a inni ludzie, współobywatele autora bloga, posługują się mową nienawiści. Przy tym autor bloga podkreślał, że nie ma pojęcia jakie rozwiązanie polityczne czy gospodarcze powinno zostać przyjęte w sytuacji kryzysu związanego z falą migracyjną, której rozmiar może kojarzyć się z wędrówką ludów. A już samo takie skojarzenie budzi sporo lęku.

Najmądrzejszą rzeczą, którą ostatnio przeczytałem był wpis jednego literaturoznawcy, że o ile w przeszłości dostrzegamy ciągłą zmianę, o tyle stan obecny uważamy za coś pewnego i stałego. A przecież chociaż nie mamy pojęcia, co się zdarzy, to historia podpowiada nam właśnie pewność zmiany.

Autor bloga zauważa, że znów przeoczyliśmy kilka rzeczy i być może dlatego tacy się teraz czujemy zaskoczeni.

1.

Autor bloga wiele razy przekonywał, że los Europy rozstrzyga się nie nad Dnieprem, jak nam się wydawało, ale na Morzu Śródziemnym, od którego odwracamy oczy. I nie rozgrywka ze starymi znajomymi z Moskwy jest naszym głównym problemem, ale starcie z radykalnym islamem, za którym stoi presja demograficzna i siła ideologii. Wyobraziliśmy sobie tak wiele, nawet milion ukraińskich uchodźców, bo do głowy nam nie przychodziło, że zagrożenie czyha od strony tamtego morza.

Nie przychodziło, a może nie chcieliśmy, żeby przyszło. Dziś w wojnie, która toczy się na Bliskim Wschodzie, jeden z członków naszego sojuszu walczy po wrogiej nam stronie, bombardując bohaterskich Kurdów. Nasza krótkowzroczność też tego nie zauważa. Nie potrafimy przyznać, że w upadek Libii i Syrii (wiosna, wiosna, ach to ty) byliśmy poniekąd zamieszani. Bez euroamerykańskiej głupoty, nie byłoby dziś siły Państwa Islamskiego, rosnącego na gruzach dyktatur, ale jednak oswojonych dyktatur. Zwróćcie uwagę, że powrót do autorytaryzmu w Egipcie, uratował to państwo przed chaosem a Europę przed falą egipskich uchodźców. Demokracja okazuje się nie być towarem eksportowym.

2.

Teraźniejszy kryzys pokazuje jak ociężałym tworem stała się Unia Europejska. Rosnące narodowe egoizmy powodują, że niemożliwe staje się prowadzenie polityki wyprzedzającej zagrożenia. Nie dostrzegano potężnego kryzysu humanitarnego związanego z uchodźcami z Syrii, dopóki ów kryzys nie przeniósł się na nasz kontynent. Tak samo i dzisiaj wciąż nie docenia się zagrożenia związanego z Państwem Islamskim, bo cały czas wydaje się ono dalekie i nieco wyolbrzymione.

Bez zdecydowanego kroku, to jest bez interwencji Zachodu, tudzież zatrzymania Turcji, Państwo Islamskie nie upadnie. Przykre jest przyznawanie się do błędu, ale aby zwalczyć większe zagrożenie dla nas i naszej cywilizacji powinniśmy przeprosić się z Putinem, Asadem oraz Chameneim. Obawiam się, że taki krok mogliby podjąć jedynie mężowie stanu, a takich w Europie i Stanach Zjednoczonych, niestety nie widać.

Możemy przegrać dlatego, że nasze ciasne egoizmy i uprzedzenia nie pozwalają nam myśleć w kategoriach innych niż doraźne.

3.

Dlaczego należy czytać greckie tragedie? Wówczas łatwo zauważyć, że paradoks związany z wędrówką ludów, jest wpisany w paradoksalną naturę cywilizacji europejskiej.

Jeśli Europejczycy otworzą swoje granice i przyjmą każdą liczbę uchodźców i imigrantów, których kultura i zwyczaje (prosty przykład: prawa kobiet) są krańcowo odmienne od naszych, istnieje zagrożenie, że nasza osłabiona kultura i drogie nam wartości zostaną podkopane lub, w dłuższej perspektywie, unicestwione.

Jeśli Europejczycy zamkną granice i odmówią wpuszczenia uchodźców, sami podważą i unieważnią wartości własnej kultury.

Tertium non datur.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s