Dziennik. Pewien poniedziałek

 

Deszcz od rana. Kawa nie smakuje. Za biurkiem bez odrobiny myśli. Na przystanku Hindusi jedzą curry, ona czesze go małym grzebyczkiem. Niemcy wysiadają z autokaru. Rudy gość z zaczeską opowiada przez telefon swoje życie. Kręte kwiaciarki wygoniło z Wilsona.

Tym razem, zaprawdę powiadam wam, opis wygląda lepiej niż rzeczywistość (07.09.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s