Anna Iwaszkiewiczowa, Szkice i wspomnienia, PIW 1987

Dedykowane

Miłość podług Hani 

1.

Postulowałem już tutaj powrót do Hani, a teraz zaczynam nietypowo od noty edytorskiej, opisu tekstów, które opublikowano za późno. W części znam je już z tego, co Hania pisze do Jarosława. Przypatruję się datom: niektóre zostały wydane dopiero, gdy zarówno Hania, jak i Jarosław, już nie żyli. Pozostająca w cieniu, niewysłuchana.

Od Hani i Jarosława zaczyna się moja opowieść na tym blogu. Nic jeszcze wówczas o nich nie wiem. Ani że – na przykład – Hania przeraźliwie boi się zarazków (napomknie o tym pisząc o Szymanowskim), ani że Jarosław tak bardzo przejęty jest sobą (mniej więcej jak ja sobą). Hania i Jarosław: czasem czytając ich listy, zastanawiałem się, czy to jest jeszcze miłość, gdy oboje nie szczędzą sobie goryczy i oboje okazują się być dalecy od własnych wyobrażeń. Nie znam chyba pary bardziej od nich paradoksalnej, opartej na przeciwieństwach, a jednocześnie nie istnieje Jarosław bez Hani, i chyba też Hani nie ma bez Jarosława. Miłość, czyli nie jakiś słodki obrazek z serduszkiem, ale wspólna historia dwóch odrębnych osobowości. Troska to jest dobre słowo.

Doszłam do ganku. Stukałam długo (…) Zawołałam „To ja”. W tej chwili usłyszałam Jarosława wołającego z góry: „To Hania!” Zbiegł ze schodów i otworzył mi. I tak weszłam do naszego domu (s. 166).

2.

Powodem, dla którego kupiłem „Szkice i wspomnienia” miał być wstęp do kolejnego tomu Prousta, ale moją uwagę najbardziej przykuł inny fragment. Reporterski zapis Hani z podróży przez dopiero co wyzwalaną Polskę z Krakowa przez Częstochowę na Stawisko. Dużo ostatnio, z powodu rocznicy, pojawia się świadectw roku 1945, dużo też jest dyskusji i ostrych uwag, że to nie było wyzwolenie. Świadectwo Hani jest wyjątkowe: po pierwsze naoczne, po drugie, jego autorka – jako miłośniczka i tłumaczka wspomnianego już Prousta – umie klarownie opisywać odczucia, to, co pozostaje z chwili.

Wyzwolenie jest dla niej wyzwoleniem. Teza, którą podważają teraz ci, dla których liczą się procesy historyczne a nie historia zwykłych ludzi. To wzruszenie, gdy na częstochowskiej ulicy po raz pierwszy od lat słyszy Jeszcze Polska nie zginęła, to – gdy na mszy z ufnością i pewnością śpiewa Ojczyznę wolną pobłogosław Panie. Tego stanu nie da się zrozumieć z pozycji historyka mądrzejszego o siedemdziesiąt lat.

Po drugie: Wielka Trwoga. Świat okazuje się nie być czarno-białym. Mieszkańcy wyzwolonej Częstochowy rabują sklepy we własnym mieście, nie będąc przy tym jakąś bandą zbirów, lecz tłumem, który kieruje się instynktem stadnym. Jedni okazują pomoc, inni dokonują aktów przemocy. Podział między jednymi a drugimi nie jest prostą linią, dzielącą według stanów albo narodowości. Solidarność w nieszczęściu, co było do udowodnienia, okazuje się li tylko elementem narodowej mitologii i martyrologii.

Po trzecie, powszechnie przyjęło się teraz odsądzanie armii radzieckiej od czci i wiary. To takie modne, w dobie polskiego zaangażowania w sprawy ukraińskie, żeby dowalić tamtym sołdatom, wyburzyć ich pomniki i postawić w ich miejscu pomnik Narodowych Sił Zbrojnych. Takie modne i takie nieludzkie: zmienić narrację historyczną, żeby pasowała do naszej dzisiejszej polityki. Hania za to zapisuje piękną scenę spod Jasnej Góry. Nie czyni tego dla patosu, ani dla czyjegoś usprawiedliwiania, po prostu opowiada o chwili:

Śnieg chrupał pod nogami, a niebo było jak farbka; dochodząc do klasztoru spotkałam dwóch żołnierzy sowieckich; jeden pytał się drugiego przyglądając się murom: „Ty nie znajesz, szto eto takoje?” – „Nie znaju – odpowiedział tamten, ale dodał po chwili: – Każetsia monastyr.” (s. 155)

Uśmiecham się. Co się stało z tymi chłopakami z daleka? Tymi dwoma, co patrzą na wieżę z parku, który wyglądał zupełnie jak z bajki o królewnie Śnieżce (tamże), a których my dzisiaj nazywamy barbarzyńcami, czerwoną zarazą i bandą okupantów?

3.

To, co Adam Podkowiński napisał o Prouście jest wstępem doskonałym. Właściwie każde wydanie „W poszukiwaniu straconego czasu” powinno być poprzedzone tym krótkim szkicem. Hania (Adam Podkowiński to jej pseudonim) streszcza w nim nie treść, ale jej własny sposób odczytywania Prousta, jego odczuwania. Podręcznik czytania.

Najważniejsze są uwagi o czasie. Zastanawiam się nad tym w środę. Nad pewnymi zdarzeniami, które choć są oddalone, i wydają się jedynie epizodami (tak jak ten u stóp Jasnej Góry, każdy ma swój obrazek stamtąd), ale oddziałują tak silnie na teraźniejszość, że nigdy się ich nie pozbywamy, za każdym razem na nowo odkrywając w nich coś innego. Chwilę wahania, ukryte piękno, zawsze dręczący wyrzut sumienia. Wciąż wybierając, nie możemy zawracać czasu, możemy tylko utrwalać momenty.

U Prousta – pisze Hania – życie wraz ze wszystkimi naszymi reakcjami na nie nie jest ukazane tak, jak je widzimy, ale tak (jeśli można tak się wyrazić), jak życie widzi nas. Wszystkie reakcje podane są po prostu, nawet te, które wydają się bez wartości i znaczenia (…) całe to nieskoordynowanie, irracjonalność, która jest tym, co przeżywamy naprawdę, a co później uogólniamy pod schematycznymi nazwami: miłość, cierpienie, szczęście (s. 56-57).

4.

Wracam więc do nich, do miłości Hani i Jarosława. Powyższe fundamentalne zdanie o sposobie narracji Prousta opisuje przecież to czym jest ta miłość, czym jest każda nieuogólniona miłość. Jest jedynie sumą odczuć, wahań, reakcji warunkowych i bezwarunkowych, tego zbiegania po schodach, tego drążącego myślenia, co się dzieje z tą drugą osobą, sumą zapachów i dotyków, całkiem idiotycznych wyrzutów, nieistotnych sporów, które się w niej mieszczą. Tych rzadkich momentów, jedynych w swoim rodzaju, nietrwałych, a jednak zapamiętanych. Teraz wiemy, że Hania doskonale rozumie Jarosława. Bo przecież o czym innym, jeśli nie o miłości, mówi on w Kopenhadze: Prawda, jakie to dziwne uczucie dotknąć pierwszy raz ciałka swojego dziecka? (s. 115)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s