Nie mogę nie napisać jeszcze o dżemie figowym. Nie kojarzy mi się z niczym szczególnym: ani z dzieciństwem, ani z podróżami. Po prostu słoiczek za słoiczkiem tego lata. A. twierdzi, że nic szczególnego i że lepsze są śledzie z hali albo jakiekolwiek inne śledzie. Dietetyczki już nie informuję. Innych znaczeń nie szukam.
Nawet teraz, gdy na dusznym poddaszu opowiadam o dyscyplinie finansów publicznych, wyobrażam sobie smak dżemu figowego a świat wydaje się piękniejszy i ludzie wydają się piękniejsi. Nie mogę wykluczyć, że jest i że są (07.07.2015).

1 Comment