Dziennik. Opowieści z B. (2)

 

Opowieść z innego miasta

Do tego innego miasta wybraliśmy się, choć było mgielnie i chłodno. Jo. mówi, że tu zawsze tak mgielnie i chłodno, ale gdzie tam, my jej nie wierzymy, bo wczoraj, na przykład, było słońce. W każdym razie szarawo było, gdy dotarliśmy do McDonalda na obrzeżach Innego.

Po Innym oprowadza nas M., to znaczy wydrukowany fragment jej listu. I za M. idziemy po uliczkach miasta, nawet zamawiamy w wybranych restauracjach to, co M. proponuje i smakuje nam. Oglądamy więc Inne oczyma M., co jest z jednej strony pasjonujące, z drugiej dosyć wygodne: wszystko się mieści na liście w liście, więc pozostaje tylko zbieranie wrażeń.

Teatralne loże we Frauenkirche.
Złoty król jedzie do Wa. (gdzie będzie złym królem, ale o tym sza).
6,865 who were cremated on the Altmarkt square.
Na jarmarku Rosjanie wyciągają plik dwustueurówek.
Dużo gwiazd i tramwaj na Rothenburger Strasse.
Widok wieczorem (ale marzniemy na dobre, więc nie ma czasu na zbytni podziw.)

(02.01.2015, Drezno)

Opowieść o postępie

Dawno temu spieraliśmy się o wielkość kompozytorów. W. twierdziła, że Mozart, ja, że Beethoven. Poniewczasie, muszę przyznać, dzisiaj wolę Mozarta. Tak sobie o tym myślę na drugim balkonie w siódmym rzędzie i bardzo mi żal, że muszę tutaj użyć słowa poniewczasie.

Opera to jest kolejny w B. teren badań. Równie dużo dzieje się na scenie, co na widowni, kiedy zapalą światła. Nie mówiąc już o rodzinnych kolacjach (parówki i wino) w antrakcie, w operowym barze i wyborze toalet w szatni, na początek i koniec. Jakim sposobem małe, eleganckie dzieci siedzą karnie i słuchają arii?

Mnie, operowego nowicjusza, „Czarodziejski flet” zadziwia tym, że miesza patos z rozrywką, z łatwością zmienia rejestry. Dajmy na to hopsasa z arii Papagena, zupełnie się nie kojarzy z wielkim teatrem, takim do którego potrzebny strój wieczorowy. Za to w warstwie poważno-patetycznej, Mozart opowiada o postępie. Bardzo słusznie więc reżyser w berlińskiej operze, ostatni chór umieszcza na polu jak z socrealistycznego malowidła, tam gdzie robotnik i kołchoźnica. Bo władza rozumu, którą wychwala „Czarodziejski flet” na nie właśnie prowadzi. Dwa lata po jego premierze, w imię rozumu, zaczną się toczyć francuskie głowy na Placu Zgody, a później z Królową Nocy zaczną walczyć ci i owi, aż rozkwitnie postępowa Deutsche Demokratische Republik, tudzież inne postępowe kraje. Pozostaniemy bezradni wobec wielkich pytań, na które nie potrafi odpowiedzieć rozum. Wybaczcie, że zamiast o ślicznej muzyce, ja znów o tym samym. (03.01.2015)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s