Matteo Collura, Na Sycylii, Zeszyty Literackie 2013

To miała być lektura przygotowująca do podróży na Wyspę, później – lektura na Wyspie, w końcu stała się czytadłem na plażę na sąsiednim archipelagu, który cały był wypełniony tęsknotą (nie tylko moją) do tamtej Wyspy.

Książka Matteo Collury porządkuje przemyślenia o Wyspie, układa je wokół czterech głównych tematów: śmierci, religii, baroku i arystokracji. To dzięki nim Wyspa staje się fabułą. Odkrywam, czytając, że krążę na Wyspie wokół tych samych tematów.

(Śmierć)

Nazywam Wyspę Wyspą Rzeczy Ostatecznych. Tak ją odczytuję, poczynając od wyjaśniającego przemijanie mitu Demeter i Kory, tak po niej podróżuję. Collura opowiada o sycylijskiej obsesji śmierci, opisując makabryczne katakumby kapucynów. Dla mnie symbolem jej obecności są kościoły czyśćcowe, pełne nagich kobiet w płomieniach. Ludzkie okrucieństwo wywyższone do poziomu dogmatu. Ta wizja Czyśćca, stanowiącego rodzaj okresowego piekła, pozwala na zachowanie pełni władzy nad mieszkańcami, pozwala dzielić, rządzić i wymagać. I nieważne jest właściwie to, że Czyśćcem zarządza okrutny, lubujący się w ludzkim cierpieniu, niechrześcijański Bóg, stworzony na obraz średniowiecznego kata. Mieszkańcy Wyspy – w każdej jej części – musieli żyć z ciągłą świadomością nieuchronności czyśćcowych płomieni.

(Religia)

Jest w Wyspie coś pogańskiego. Fascynowały mnie – podobnie jak Collurę – wyrastające w południowych Włoszech, w tym na Wyspie, posążki Ojca Pio. Wydawało mi się, że stanowią usprawiedliwienie: mamy naszego świętego, on nas chroni, więc nie musimy już zajmować się wyborami moralnymi. Owszem w dzieciństwie fascynował mnie ojciec Pio ze swoją bilokacją i jarmarkiem cudów. Każda wiara ma okres magiczny ze sztuczkami, które umie czynić Bozia, ale jednocześnie te sztuczki – tak dzisiaj myślę na Wyspie – przesłaniają to, co jest istotą religii. Ojciec Pio, a u nas Jan Paweł II, zastępuje Zmartwychwstałego, jest Jego wersją na naszą miarę, w jego świętości my jesteśmy święci. Pisze Collura: Słusznie jest wybrać na swojego patrona właśnie jego, który jest świętym w pewnym sensie nielegalnym (…), bo został ogłoszony świętym przez ludzi zanim zrobił to Kościół. (…) To właśnie na tej ziemi niczyjej, na tej pustyni sumień, nad którą czuwa dziś żałosny uśmiech Ojca Pio, rekrutowana jest w przeważającej mierze siła robocza zorganizowanej przestępczości.

(Barok)

Wyspy nie da się opisać bez baroku. Barok tkwi w jej krajobrazie, o czym dużo pisze Collura, ale też tkwi głębiej. W kościołach Wyspy powtarza się motyw: ołtarz znajduje się za kurtyną. Obrzęd dzieje się jakby w teatrze przytrzymywanym przez anioły. Wszystko dookoła tej sceny jest jedynie ornamentem. Opisując bogactwo i przesadę baroku, jego słodycz i jego ozdobność, tak naprawdę opowiadamy o sycylijskiej religijności. Śmierć, religia i barok łączą się na Wyspie nierozerwalnie.

(Arystokracja)

W tym barokowym teatrze pojawiają się oni. Czytałem na domofonach wypisane ich tytuły markizów i markiz. Jakby pod jakąś warstwą lawy przetrwali od czasów Rogerów, Fryderyków i Wiktorów Emanueli. Nigdzie indziej nie widziałem takiej gęstości arystokratycznego zaludnienia, choć dobrze wiem, że to ich ostatnie dziesięciolecia. Collura opowiada o upadku sycylijskiej arystokracji, w końcu objawiającym się w powolnym rozpadzie materii ich pałaców. Po raz kolejny Wyspa przypomina o przemijaniu, po raz kolejny jest Wyspą Rzeczy Ostatecznych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s