Książki całkiem, całkiem. Makowski czyta Tischnera

 

Co roku (prawie), około dwudziestego ósmego czerwca wspominam o braku, który dla Kościoła w Polsce jest nie tylko dojmujący, ale też zgubny w skutkach. Kościół polski bez księdza Tischnera jest uboższy w refleksje, a co ważniejsze pozbawiony krytycznego (i mądrego) spojrzenia z wewnątrz. Co ciekawsze, ilekroć czytam jego teksty odnajduje prognozy sytuacji polskiej religii i religijności wciąż trafne pod dwunastu latach, w epoce świętowania żałób i upajania się nadal silną pozycją instytucjonalnego Kościoła.

Jarosław Makowski w pierwszej części książki („Wariacje Tischnerowskie”, znowu z pięknej serii „Sfery”) też się nie wysila, tylko komentuje teksty Tischnera. Taki uproszczony przypis, skrypt: niestety pozbawiony tego, co w książkach księdza najpiękniejsze – doskonałego operowania słowem, ale skrypt ważny, bo nie każdemu chce się przedzierać przez grube tomy, a tutaj można znaleźć wersję skróconą. Poza tym, to też ważne, pisze Makowski z pasją (widać, że pilny z niego czytelnik.) Rozśmiesza mnie natomiast zbytnia czujność redaktorów: ileż tam synonimów – krakowski ksiądz, krakowski kapłan, krakowski filozof.

Najciekawsza, bo najświeższa jest część trzecia „Wariacji”. Makowski, którego lubię, gdy czytam jego artykuły w weekendowych gazetach. Na świecie odważne myślenie teologiczne nie jest niczym nowym, ale w Polsce akurat to nowalijka. Makowski-teolog pokazuje jak myśl Tischnera, zwłaszcza ta o etyce pracy, staje się aktualna w momencie kryzysu kapitalizmu. Można się nie zgadzać z tezami, ale z całą pewnością jest o czym dyskutować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s