Dziennik niekibica na mistrzostwa (6)

(rano)

Wbrew oczekiwaniom, po wczorajszym filmie, rano obudziłem się. Wszystkie serwisy radiowe i internetowe zaczynały się od zdania, że dzień bez meczu. Ktoś szczególnie dowcipny postawił nawet pytanie: „Jak żyć?”.

Jak? Po pierwsze, kawa, potem, jakoś z górki, ale miało być przecież o piłce nożnej. Z pewnym opóźnieniem wysłuchałem wczoraj jak Irlandczycy ładnie śpiewają, gdy ich drużyna przegrywa 4:0. Ładne i patetyczne. Odpowiednie przegrywanie też jest sztuką, a jak jakiś kraj trenuje w tym zakresie sporo, może osiągnąć niezłe rezultaty. W Polsce nie trenujemy przegrywania, bo zawsze zwyciężamy jak nie na boisku, to chociaż moralnie albo po łbie komuś na ulicy, obowiązkowo w barwach niezwyciężonych. (Inna sprawa, że śpiewać nie potrafimy, a co dopiero całą balladę, gdy parę wersów sprawia problem).

Na ulicach pustawo. Paru Portugalczyków pod pałacem. Wczoraj z okna widziałem Krecika.

(popołudnie)

Jak żyć podpowiada facet z torbą w autobusie z Lu. na plac Wilsona: Pi….lę to euro, c..j z nim. Rusków bym napi…..ał i tyle. Ale Germańce gorsze, Ruskie powinni ich czołgami albo tym atomem rozp…..lić za to co z Wa. zrobili.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s