Lubię w Julii Hartwig tę przelotność. Możliwość natknięcia się na nią w kawiarni lub na przejściu. I tomik „Gorzkie żale” też jest taki przelotny, natykasz się na słowa, na jedną chwilkę.
Bardzo wzrusza wiersz „CV” o miłości do swojego męża. Naprawdę wzrusza dopiero miłość z takiej perspektywy.
