Studio festiwalowe. 12 października

Póki patrzyłem na „Palec” jako na komedię zadowolony byłem średnio. Owszem, fajny dźwięk, montaż, scenariusz niczego sobie, sympatyczna gra aktorska, ale w gruncie rzeczy nie wykraczało to poza schemat polskiej lub bałkańskiej komedii rustykalnej. Nawet faceci na ławce i wójt jacyś tacy znajomi.

Jednak jeśli ogląda się ten film, traktując go jako metaforę polskiej polityki, jest znacznie lepiej. Palec niedoszłego kandydata na burmistrza w słoiku dokonujący cudów, przecież to wypisz – wymaluj te trumny, co rządzą Polską, artefakty mityczne, krzyż pod pałacem, ba – gdzieś w naszej polskiej narracji – cudowny palec świętego Kandyda.

A że demokracja polega na tym, że można na burmistrza wybrać czyjś fragment ciała, ufając, że dokona cudu, czyż nie to kochamy w demokracji?

(5,0/3,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s