Studio festiwalowe. 11 października

(źródło: critic.de)

O 20.15 szukając biletów do kina na jutro, z pewnym przerażeniem, odkryłem, że za godzinę mamy seans.

Kino bułgarskie pozostaje dla mnie nieznane w przeciwieństwie do wafelków „Hyper” produkowanych przez firmę Prestige96 w Wielkim Tyrnowie.

Historia w „Avé” była prosta, oszczędna w słowa, trochę w lubianym przeze mnie stylu braci Dardenne. Była miłosna, ale ta miłość, właściwie różne miłości, jakby w tle, chociaż scena miłosna przebija w moim rankingu tę z „Wszystko, co kocham” swoją subtelnością i nastrojem.

Tak naprawdę ważne były twarze głównych bohaterów, świetnie fotografowane, mówiące wszystko i to napięcie, iskry między Kamenem a tytułową bohaterką (rola Anjeli Nedjalkovej).

Kolejny wieczór oczarowany kinem.

(4,0/4,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s