Po co było wyjeżdżać?
Kategoria: TEKSTY
Zapiski w czerwcowym upale I
Jerzy Pilch porzucił redakcję „Polityki”
Zapiski w czerwcowym upale – wprowadzenie
o zachwyt mi w życiu chodzi
Ponowoczesna kondycja autora bloga patrzącego na balkon w czerwcowy upalny wieczór
Wczoraj był lęk.
Dzisiaj jest lęg.
Autor bloga przed wyjazdem z Tutam poszukuje siebie
żal odjeżdżać: straszno być dorosłym
Dżem truskawkowy na kolację, brak innych słodyczy
z powodu tej jedynej, wybranej frazy jedzie się nawet na ich pogrzeb
Pogłębiająca się depresja w sobotę popołudniu
Wszystko się kończyło:
spokój prowincji kołysanej poezją,
pewność ulic i liści,
ścieżki w śniegu, planetarne znaki,
w Peru trzęsienie ziemi.
Autor bloga przez okno autobusu z Tutam do miejscowości Ś. ogląda sianokosy na Majdanku
pot spływa na kolczastą łąkę
O skutkach nieznajomości kontekstu kulturowego
– Ale tu brudno! – powiedziała mała dziewczynka patrząc na ulicę zasypaną w czasie procesji kwiatkami.
Ciasto z truskawkami w sklepie spożywczym w Brodnicy Górnej (pow. Kartuzy)
przynajmniej trzy lata temu, przed Bożym Ciałem, tam właśnie było
De administrationis
Administracja istnieć może tylko w oderwaniu od rzeczywistości społecznej, w całkowicie odizolowanym świecie cyklu celulozy
O lęku (całkiem na serio, całkiem ekshibicjonistycznie)
któregoś dnia zabraknie zupy grzybowej z makaronem,
śledzi doprawionych estragonem,
rodzynkowego wina.
Zakończenie procesu produkcyjnego guana na moim balkonie
głupota parowała mu ze skrzydeł
O wściekłości tłumionej umysłu zniewalanego
Właściwie nie napiszę nic
Rhapsody in blue
Wpis przedwczorajszy: Galeria sławnych wodzów indiańskich (dla wtajemniczonych)
Kucający Pies
Wpis przedwczorajszy: O świcie haiku tamtuskie
pierwszy autobus 4.41
słońce zmywa noc z tarchomina
obudzone nim zasnęło
Wpis przedwczorajszy: Teleologia nocnych gier z przyjaciółmi
budowałem tory z Lindau do Hamburga
Wpis przedwczorajszy: Nieudana hagiografia autora bloga
Natomiast nie wiem, czy ryby będą słuchać moich kazań?
O uzależnieniu od gołębi skalnych wymagającym porady farmaceuty
Może jednak pomyślą, że nie jestem narkomanem, tylko zwykłym świrem
Telelogia czyli teokomunikacja
W ciszy kościoła tylko rozmowa telefoniczna unosi się nad ołtarzem
O nieszczęściu patrzącym tępym wzrokiem w wiadro
porzucony nielot
Faust w miernym wykonaniu
Ksieni sprzedała duszę
Krótki wpis o zabijaniu
Sprzedawczyni patrzy z niesmakiem
Widmo towarzysza Wiesława krąży nad Wisłą
Historia Polakom zawsze głupie figle płata
Dzień niepodległości w barze w Barze
na nowej drodze życia
O śmierci bez potrzeby
Nie lubię takich dni, kiedy wiem, że już tylko fotografie.
Traktat teologiczny o dowodzie z przypadkowości gołębia
Jeśli moc swą okazał dla przypadku niewartego kiwnięcia palcem
Bajeczka wielce nieprawdziwa o malutkim krasnalków królu
Modlę się tylko, abym nie został księgowym ze skeczu Monty Pythona.
O poezji, ornitologii i ekstrementach
Jak patrzę na wiadro (czytaj: gniazdo) mojego gołębia,
rozumiem co to znaczy:
przesrane życie.
III. O oknie bardziej telewizyjnym niż papieskim
Okno papieskie. Ulubiony news wszystkich wieczornych dzienników
II. Dzienniczek zachwyconego
W tramwaju jeszcze pali się światło. Z zaułków wychodzą ludzie z flagami
I. O wyższości Krakowa nad Tamtu , jeśli chodzi o papieskie wizyty (i nie tylko)
Atmosfera papieskiego Krakowa miała w sobie coś z Rzymu sprzed roku
O miłości wyznawanej w języku bardzo obcym
Kościół jest powszechny, ponad granicami i historią
Autor bloga przed telewizorem ściska w ręku bilety kolejowe
czas, jaki pozostał do odjazdu pociągu do Krakowa
L.D.
ciągle natykam się na nekrologi
W poszukiwaniu zaginionej rzeczywistości
Sam nie wiem co jest rzeczywiste:
krajobraz za szybą,
czy ja przed nią?
Uprzedmiotowienie instytucjonalne autora bloga
będąc bytem całkowicie w-sobie, Instytucja ta istnieć może nawet gdy zniknie świat zewnętrzny
Autor bloga radość swą niestety poniewczasie wyraża
nie ja machałem na biało i na żółto
Dzisiejszego Tamtu nowe oblicze
Tamtu:
Miasto policjantów i harcerzy.
Dzieje Apostolskie w Tamtu czytane
padł dzisiaj cień Piotra
O uruchomieniu drugiej linii produkcyjnej guana na moim balkonie
Wykluło się!!!
Obserwacje astronomiczne osoby przemęczonej
Trwalsi jesteśmy od nieba
O gatunkach mocno zmąconych
Grafomania jest słodsza i dla uszu milsza.
Bełkot bardziej błyskotliwy.
Rywalizacja o tytuł „Blondynki miesiąca” w pokoju 77A
Zapytam koleżanki jaki tu jest numer faksu
Autor bloga siedzi od dwudziestu minut nad klawiaturą
Brak natchnienia od nic-nie-robienia.
Ech.
Problem poetycko-kynologiczny III
A może by tak bilet tanich linii do Patagonii?
Trzech łysych mężczyzn dyskutuje o topografii mojego osiedla
– Nie ma ławek.
– Jak nie ma ławek? No, k…., wszędzie są ławki!
Fizyka egzystencjalna
Trwam siłą bezwładu
Problem poetycko-kynologiczny II
A z Tutam do Zagubinowa to którędy?
