Drobna starsza kobieta w żółtawej kurtce rzuca na ladę osiedlowego sklepiku garść drobnych:
– Papierosy, najmocniejsze jakie pani ma, i setkę wódki!
Sprzedawczyni patrzy z niesmakiem (może jednak to nie jest niesmak, tylko typowa zobojętniała mina sprzedawczyń osiedlowego sklepiku).
Kobieta tłumaczy patrząc w ladę:
– Bo ja do brata idę, który jest alkoholikiem. Musi to mieć.
Sprzedawczyni stawia na ladzie butelkę i kładzie paczkę z napisem „Palenie zabija”.
Kobieta wychodzi.
Deszcz mży.
