
Matilde Serao, Trzewia Neapolu, tłum. Jadwiga Miszalska, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego 2026
I
Na fotografiach Roberta Rive nagusieńkie umorusane dzieci biegają pomiędzy łodziami poławiaczy ostryg. Kadr jak z obrazów z morskimi bożkami, dodać jeszcze girlandy z wodorostów.
Malowniczość Neapolu nie budzi wątpliwości. Ulegali jej już dziewiętnastowieczni poeci podczas swojego grand touru. Blask zatoki, bliźniacze stożki Wezuwiusza, labirynt ciasnych uliczek, zaśpiew napulitano, sekretne ołtarzyki.
Neapolitańska bieda jest malownicza, a strażnicy piękna uwielbiają ten mocny i smutny przejaw społecznego cierpienia (s.164) – zauważa Matilde Serao. Czy nie doszukujemy się w Neapolu właśnie tego: umorusanych twarzy, zwierzęcych łbów w witrynach rzeźników i porośniętych liszajem domów?
Malownicze i autentyczne: dwa słowa-klucze z przewodników i blogów dla turystów.
(Po latach żywe kolory miasta, zwiedzanego z Dzieckiem, wcale nie blakną. Jak rzadko potrafię odtwarzać drobne detale miasta).

II
Nazwać by można autorkę „Trzewi Neapolu” (proto-) aktywistką miejską.
Matilde Serao posługuje się swoimi interwencyjnymi felietonami, aby wpłynąć na opinię publiczną i władze. Opowiada o Neapolu, który dla turystów pozostaje malowniczy, za to dla mieszkańców – nieznośny.
Trochę jak w opisach Powiśla u Prusa, autorka przedstawia nędzę, dramatyczne warunki mieszkaniowe i higieniczne, wreszcie uzależnienie od loterii mieszkańców Neapolu. Łudząco podobny jest ten Neapol do przedwojennej Polski.
Dla władz liczy się za to efekt zewnętrzny: fasada nowej arterii, która zasłania wszelkie problemy; Dzielnica Piękna z kurhausem, oddzielona od cholerycznych studni. Wyłącznie pozory.
Wiek i ćwierć później czytam „Trzewia Neapolu” tak jak posty „Jawnego Lublina”: niepotrzebne, kosztowne inwestycje; postępująca gentryfikacja; wszechwładza deweloperów; pi-ar decydentów.
III
Posłowie:
Ludową religię Neapolu, pełną przesądów i cudów, którą opisuje Serao, w „Ręce Boga” uwzniośli Sorrentino.
Potrawa ubogich, pizza, która nie przyjęła się początkowo nawet w Rzymie, opanuje cały świat.
