
Wszystko już
zostało zapisane. Nic nowego nie pozostało do odkrycia. Lądy zasiedlone i sny też. Najlepsze minęło. Winogrona kwaśne, choć włoskie. Trzeba brzytwą Ockhama odjąć w sobie nadmiar znaków. Z tobą nigdy się nie da rozmawiać.
Z notatek:
Czy jest coś bardziej twenty-six niż dziecko biegnące z pełną torbą biedronki butelek?
Kobieta zjechała rowerem prosto przed niego, gwałtowne hamowanie wytrąciło pudełko ciastek, które szczęśliwie wylądowały na dywaniku.
Strzały na Rynku w Krakowie. Awaria wody w domu.
Wiersz
Po tej przygodzie z rowerzystką i ciasteczkami, kiedy kląłem ile wlezie na czerwonym, wyświetlił mi się wiersz Nazima Hikmeta. Jeden z tych, co zostają, nie chcą odejść, mówią, że są twoje (dlatego tłumaczę).
Była taka jedna kelnerka
w „Astorii” w Berlinie,
złoto, nie dziewczyna.
Zwykle uśmiechała się do mnie, kiedy niosła tace,
przypominając dziewczęta z mojej utraconej ojczyzny.
Czasami, widziałem, miała podkrążone oczy – sam nie wiem dlaczego.
Nigdy nie siadłem
przy jej stoliku.Ani razu nie usiadł przy moim stoliku.
Starszy facet,
zdaje się, że chory – na specjalnej diecie.
Zwykle łapał mój wzrok w taki smutny sposób,
ale nie mówił po niemiecku.
Przychodził dzień w dzień przez trzy miesiące, trzy posiłki dziennie
a potem zniknął.
Może powrócił do swojego kraju a
może umarł, nim zdołał to zrobić.
