
Łukasz Niesiołowski-Spirò, Bóg starożytnego Izraela, PIW 2026
Notuję o tej książce, że jest sensacyjna. Pochłaniam ją w dwa dni, żałując, że redakcja musiała ją skrócić. Dobór ilustracji podpowiada, że było coś więcej. Napisana przystępnym, popularyzatorskim językiem, zupełnie różnym od homiletycznego tonu biblistów (tudzież rozdziałów podręcznika do historii z V klasy podstawówki), a równocześnie rewolucyjna, wymuszająca nowe spojrzenie.
Stary Testament dzielą od Nowego zaledwie trzy wieki. Mity izraelskie spisane zostały później niż greckie teogonie.
Fascynujący jest w „Bogu starożytnego Izraela” sposób wnioskowania, składanie hipotez z małych fragmentów: zapisów handlowych, imion teoforycznych, warstw budowli. Odkrywanie jak poszczególne biblijne passusy należałoby poukładać w zgodzie ze śladami.
Chyba najbardziej porusza genealogia mitu o ofierze Abrahama, kiedy autor wykazuje jej związek z ofiarami molk, składanymi z dzieci przez Fenicjan.
Gdzieś w tym wszystkim, nad rzekami Babilonu, mieści się fakt kluczowy dla naszego myślenia o religii: odkrycie transcendencji, pozwalające odejść od dosłowności, masowych rytuałów i starożytnej wersji cuius regio, eius religio. Rewolucja.
I jeszcze jedno. Łukasz Niesiołowski-Spirò udowadnia również, że Biblia jest – poza wszystkim – dziełem politycznym. Przecież mit o Mojżeszu i zdobyciu Ziemi Obiecanej, zawierający propagandowe wezwanie do ludobójstwa wszystkich obcych, jest dzisiaj odczytywany i uobecniany na nowo.

Brzmi zachęcająco!
PolubieniePolubienie