księgarnia 41/26

Portret Jane Birkin, lata 60. XX w.,  REPORTERS ASSOCIES/Gamma-Rapho via (c) Getty Images

Marisa Meltzer, It Girl. Historia Jane Birkin, tłum. Kaja Gucio, Marginesy 2026

Najpierw jest TA piosenka. Chyba jeszcze na starej taśmie, potem na pewno na jednej z kaset, które masowo wydawano na początku dziewięćdziesiątych. Ten dziewczęcy głosik współwzdychający z przepalonym głosem Gainsbourga.

Potem są zdjęcia. Najpierw na blogach tumblrowych, później na insta i fejsie. Jane Birkin, uosobienie wiecznej dziewczęcości, Jane Birkin, ikona, wpasowująca się w te wszystkie balthusowskie czy nabokovowskie wizerunki, które zresztą tak cenił S.G.

Trzy lata temu czytałem biografię S.G., dziwiąc się, że mogła być jeszcze pisana w takim wyrozumiałym tomie, kiedy inkwizycja u bram (tutaj).

Epilog biografii Jane Birkin opowiada o próbach wymazywania S.G. Meltzer zostaje zmuszona do obrony Jane, która jakoby była winna usprawiedliwianiu (to przecież współsprawstwo) przemocy, mizoginii i pochwały kazirodztwa. Rzeczywiście ze swoją nonszalancją (Chciałabym mieć dwanaście lat i poznać go wtedy. Byłby pierwszym, może nie ostatnim, ale pierwszym, s. 141) nie pasuje do czasów nowej pruderii, nie mieści się w obrazie ofiary, nie potrafi wyrzec się Serge’a i swojego życia. Zresztą specjaliści od wymazywania potem zajmą się córką pary, Charlotte, także sadzając ją na ławie oskarżonych, ponieważ nie zechciała stać się kolejną Evą Ionesco.

Sama ilustrowana biografia jest rzeczą przyczynkową. Zapewne o niebo ciekawsza byłaby lektura dziennika Jane Birkin. U Marisy Meltzer najbardziej zdumiewają mnie relacje ze świata mody, liczne sposoby – na pierwszy plan wysuwa się torebka Hermèsa – wykorzystujące wizerunek bohaterki. Nie da się zaprzeczyć, że w dużej mierze kreatorom chodzi o to samo, o co S.G., o ową wieczną dziewczęcość. Nic dziwnego więc, że zabieg liftingu całego ciała – powrót do dziewczęcości – został nazwany „Birkin Body”.

Biorąc pod uwagę w jaki sposób ikona przekształciła się w luksusową markę, trudno nie rozbawić się stwierdzeniem autorki, która w epilogu (na s. 243) zaznacza: niezależnie od tego, czy rzeczywiście mamy możliwość żyć tak jak Birkin, przynajmniej możemy ubierać się tak jak ona.

Dodaj komentarz