księgarnia 65/23

Louis Soutter, Autostyl, autostyl, lata 30. XX w., źródło: wikiart.org. Vuillard dziwnym zachwytem darzy Souttera. Ni stąd, ni zowąd poświęca mu całą stronę książki (ss. 46-47).

Éric Vuillard, Porządek dnia, tłum. Katarzyna Marczewska, Wyd. Literackie 2022

Powieść Vuillarda napisana jest na sposób wykwintny. Autor z zimną precyzją analizuje gesty, wszystko dzieje się w chłodnym świetle, jakby bohaterowie grali w filmie z gatunku kina moralnego niepokoju.

To dobre dla Francuzów, ale cóż to dla nas: rozdrapujących rany, szukających winy w sobie i w innych. Nie wystarczy chłód, kiedy całkowicie realnie dopytujemy o odpowiedzialność. Dwa ostatnie reportaże, ten z Izbicy, i „Bezduszni” to jest mięso, a nie intelektualne rozgrywki odległego autora.

Tak daleko jesteśmy zagrzebani w pamięci i winie, że „Porządek dnia” okazuje się być dla nas opowieścią zbyt sterylną, pozbawioną emocji. Wniosek, że winne są korpo tak wtedy, jak i dzisiaj wydaje się kuszący, ale nieco uproszczony.

Zresztą o appeasemencie powstała już dużo lepsza książka. Piotr M. Majewski taką samą metodą, godzina po godzinie, spotkanie po spotkaniu, analizuje upadek Czechosłowacji (tutaj). Pisałem o niej: Cała narracja trzyma w niesamowitym napięciu (choć z lekcji historii wiemy jak to się skończy), bo ludzkie wybory w obliczu nieuniknionego, w sytuacji granicznej, to najważniejszy chyba temat dla piszącego. Tego brakuje Vuillardowi.

Dodaj komentarz