księgarnia 20/23

Uzdrowienie Eowiny przez Aragorna, kadr z filmu „Władca Pierścieni. Powrót króla”, 2003 r.

Marc Bloch, Królowie cudotwórcy. Studium o nadprzyrodzonym charakterze przypisywanym władzy królewskiej zwłaszcza we Francji i Anglii, tłum. Jan Maria Kłoczowski, Aletheia 2023:

W trzecim tomie „Władcy Pierścieni” znajduje się wypowiedź Ioreth, posługującej w Domach Uzdrowień: Gdybyż byli na świecie królowie Gondoru, jak za dawnych czasów! Stare księgi mówią, że „ręce króla mają moc uzdrawiania” (s. 167, tłum. M. Skibniewskiej). Tolkien, profesor literatury staroangielskiej, doskonale orientuje się w królewskich mocach przypisywanym władcom Anglii (tudzież Francji), ba, być może jednym ze źródeł wspomnianego fragmentu jest właśnie studium Marca Blocha. Kiedy dochodzi do królewskiego cudu (inaczej niż w tradycji średniowiecznej, prócz modlitwy i dotyku, konieczna jest też substancja: wywar z cudownego ziela), nikt nie może mieć wątpliwości – Aragorn jest prawowitym spadkobiercą tronu. Legitymizuje go cud.

Rozprawa Blocha została wydana blisko sto lat temu, w 1924 roku, w mniej więcej tym samym okresie, w którym ukazywały się ostatnie tomy Prousta. Jest to też okres ostatniego wybuchu ludowej pobożności naznaczony kanonizacjami Joanny D’Arc (1920) i Tereski z Lisieux (1925): szczególnie kult tej ostatniej bardzo szybko owładnie Francją i całą Europą. Cuda już wówczas przynależą wyłącznie do sfery kościelnej. Państwo radykalnie oddzieliło się od kościoła. Rolę władców przejęła grota w Lourdes.

Oczywiście można czytać Blocha jako studium historyczne: opowieść o rywalizacji idei świętego królestwa z kościelnym monopolem na cuda. Dobrym przykładem jest tu rozwój kultu świętego Marcoula, któremu leczenie choroby królewskiej, to jest skrofułów, przypisano z powodu kalamburu (mar – zły, cou – szyja) – opisana na s. 315 rywalizacja o relikwie świętego cudotwórcy jest tak zabawna, że mogłaby znaleźć się w tomiku absurdalnych opowiadań.

„Królowie cudotwórcy” odczytywani w kontekście dzisiejszej Polski są dla mnie swego rodzaju studium narodzin teokracji. Idee religijne wykorzystywane są w niej do umacniania władzy. Oczywiście partia nie dokonuje cudów, ale przywłaszcza sobie symbole (jak ów krzyż spod pałacu prezydenckiego albo Matka Boska osadzona w roli opiekunki państwowych koncernów energetycznych albo wreszcie totem Jana Pawła II), język czy rytuały religii. Wobec powyższego atak na nią traktowany jest na równi z bluźnierstwem, co oznacza, że opozycjoniści stają się bluźniercami. Kobiety wołające do prezydenta o błogosławionych piersiach, które cię wykarmiły (z bożonarodzeniowej jutrzni); kapłani porównujący śmierć w katastrofie lotniczej do ukrzyżowania; jak niewiele ich różni od zapisu Hinkmara o świętych oczach cesarza (s. 116). W przeciwieństwie do Francji, święte królestwo w Polsce nadal trzyma się nieźle. Zresztą polska wrażliwość mirakularna też jest bardzo bliska tej z czasów uzdrawiających królów. Chociaż akurat nie znam źródeł, Marc Bloch także ich nie posiada, świadczących o leczniczej mocy Jagiellonów (Henrykowi Walezemu – jak zaświadcza Bloch na s. 383 – również pobyt w Polsce wyraźnie nie posłużył).

Najpełniejszy opis rytu koronacji polskich władców zawiera piętnastowieczny rękopis Ordo coronandi regis Poloniae (por. Zbigniew Dalewski, Przeszłość zrytualizowana: tradycja królewskich koronacji). Widać w nim jasno nawiązania do rytuału namaszczenia świętym olejem w Reims: fundamentalnej, jak twierdzą niektórzy, czynności dla zdobycia mocy leczenia skrofułów. Do tej samej koronacyjnej katedry na Wawelu co miesiąc zajeżdżają najważniejsze tuzy rządzącej partii: ta legitymizująca pielgrzymka w gruncie rzeczy jest dalekim odbiciem peregrynacji Walezjuszy do grobu świętego Marcoula.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s