Parę strat własnych

Strona „Kuriera Lubelskiego” z biblioteki cyfrowej Teatru NN (c) Polskapresse sp. z o.o.

Zaczęło się od „Spisu paru strat”. Od wyjazdu – zdaje się na zawsze – z Lublina, straty dotkliwej, ale z biegiem lat coraz mniej dostrzegalnej. Szukałem, jak określa to Schalansky, „odgórnie zarządzanego cmentarza”, żeby móc do Lublina, ale nie dzisiejszego, ale tamtego mojego własnego albo jeszcze nawet wcześniejszego, Lublina I. i H., powrócić i tak znalazłem cyfrowe archiwum „Kuriera Lubelskiego”, „Kameny” i „Akcentu” (por. tutaj).

1.

Cztery popielniczki z brązowej kamionki: pik, karo, trefl i kier. Zwykle stały w biblioteczce obok kolejnych zużywanych talii i notesika z ołówkiem. W te wieczory, kiedy grali, a kiedy przychodziliśmy niepostrzeżenie i niezapowiedzianie, zrywali się jakby zawstydzeni. Kończyli rozgrywkę, nie, nie trzeba, nie chcemy przeszkadzać, H. otwierał drzwi balkonowe, żeby wywietrzyć dym, biegli po ubrania do pokoju za zasłoną. 

Tak naprawdę, zdaje się, że mieli określone wybrane wieczory na brydża. Na pewno co któryś piątek, kiedy jechali do domu na wsi, gdzie po sąsiedzku, pięć, sześć kilometrów, mieszkali ich przyjaciele. Zdaje się też środę. Światło w pokoju, papierosowy dym ukryty między stronicami książek.

Kiedy już został całkiem sam, na koniec, H. rozwiązywał krzyżówki, te najtrudniejsze, w których trzeba było zgadywać znaczenia haseł a potem wpisywać je na chybił-trafił. Ale, ale, podróżujemy w czasie, rzecz dzieje się dużo wcześniej. Są przy stole I. i H. i oboje państwo W.

Redaktor W. jest poważny i kościsty o głosie, który nadaje mu jeszcze większej powagi. Jego żona ma kok i pypcia na nosie, mówiąc wydłuża nieprzyjemnie samogłoski. Moja Mama ich nie lubi, bardziej jej. Kiedy mam osiem lat, prowadzę tajne zapiski obserwacyjne, w teczce, którą chowam za regałem. Pani W. jest ich negatywną bohaterką: od zawsze mam skłonność do przesady.

Mama nie wierzyła w coś takiego jak przyjaźń. Chyba nie wierzy do dzisiaj. I. i H. wierzyli, tak mi się zdaje, we wspólne picie kawy, palenie papierosów i długiego brydża wieczorami ze swoimi przyjaciółmi, W.

Potem W. będą mieli psa i będą o nim opowiadali na wszystkich imieninach, kolejne historie, z których naśmiewa się stryjek. Ale to będzie później, nie uprzedzajmy faktów. Rok mamy osiemdziesiąty siódmy, może osiemdziesiąty ósmy.

2.

„Kurier”, którego naczelnym był wówczas W., ukazywał się popołudniami. Zwykle niebieski, przed świętami zielony. Wtedy szło się do kiosku na Harnasiach. Duża płachta pachniała świeżym drukiem. Czerń szpalt brudziła opuszki. 

Czasami Tata wyjeżdżał w podróże służbowe. Wyczekiwałem z jego torby egzotycznych prezentów: brązowego „Życia Warszawy” i jaskrawo czerwonego „Ekspresu Wieczornego”. Mieściły się w nich zupełnie inne światy, inne kina i teatry, inne ulice pozbawione prądu. Czytałem je przed snem, nawet pachniały inaczej. 

Właściwie miałem pisać o Lublinie, albo o państwu W., albo o I. i H., tymczasem zapisuję elegię dla prasy lokalnej. 

Tak właściwie to I. i H. nie czytają wtedy popołudniówki. Co rano z kiosku H. przynosi „Sztandar Ludu” z orderem na winiecie i hasłem o proletariuszach. Soczysta czerwień, czasem wpadająca w brąz. Czytają też „Politykę” i „Przegląd Tygodniowy”, także „Działkowca” i „Hasło Ogrodnicze”. Kiedy odejdą, moi rodzice wyniosą je na śmietnik. 

3.

Zapisałem się ostatnio do grupy na fesjbuku pod nazwą „Stary Lublin”. Niestety sporo osób jest na niej za młodych, nic nie potrafią rozszyfrować, co to jest wostiw albo dokąd przyjeżdżał Nardelli. 

Za to kiedy dostaję się do cyfrowego archiwum natychmiast uruchamia mi się cały ciąg skojarzeń. 

Kilkanaście małych niebieskich albo czarnych ramek. Czasem zawierających zdanie lub dwa. Globus przy ciekawostkach ze świata (tak toczy się światek). Różne czcionki razem. Harmider nagłówków. Po latach tamten „Kurier” okazuje się poprzednikiem twittera. Wychowałem się na nim, aby buszować po sieci. 

Odkrywam coś jeszcze. W trzystutysięcznym mieście „Kurier” podtrzymywał ułudę bliskości. Być może czasy były barbarzyńsko nieanonimowe, nie istniało rodo a major Płócienniczak musiał potem dokonywać rekonstrukcji zdarzeń, ale za to Lublin okazywał się kieszonkowym miastem, jakby nadal kończył się na rogatce, Bystrzycy i cmentarzu na Lipowej. To, co najważniejsze działo się w środku, nieco większym od miasta Czechowicza, reszta była jedynie rozbudowywanymi peryferiami z fabrykami po horyzont.

Skarga na panią na poczcie na Racławickich. „Janina Gryczan, zamieszkała przy ul. Mełgiewskiej 7/9 (barak przy FSC). Oskarżona ona była o nielegalny handel wódką i rozpijanie robotników”. Ogłoszenia o obronach rozpraw doktorskich. „Przy samobójcy znaleziono kartkę, na której napisał do żony: „Kufajkę za budowę nie oddawaj, pozostaw ją dla siebie”. Wokanda sądów. „Z żałobnej karty”: aktualizowana lista zmarłych wraz z podaniem ulic (odpowiednik klepsydr zawiadamiających o eksportacji rozwieszanych po mniejszych miejscowościach). „Dziś w Lublinie o godz. 6 rano – 5,0 oC”. 

A przecież mieszkaliśmy w wielkim anonimowym bloku, którego okna wychodziły na ówczesny kraniec miasta i nie było w nim żadnej sąsiedzkiej bliskości. Znaliśmy niektórych z nich albo ich nazywaliśmy po swojemu, żeby ich jakoś odróżnić, i tylko babcia usilnie wyszukiwała na nowym osiedlu swoich rodaków: z Radzynia, Parczewa czy Parysowa (dalekiego, choć leżącego na trasie pekaesu do jej siostry). 

Mimo wszystko żyliśmy w wyobrażonej bliskości w wyobrażonym mieście. Jeśli za czymś tęsknię w Lublinie, to właśnie za tym. 

W latach dziewięćdziesiątych nie kupowało się już „Kuriera”, tylko „Gazetę Wyborczą”. H. dołączył ją do swojej teczki w kiosku. „Kurier” przestał być popołudniówką. Wkroczył w nową Polskę, publikując na swoich łamach listę katyńską. Wieczorami nadal spotykali się na brydża.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s