dziennik 76/22

Adolf Hoffmeister, W konstelacji Ryb, 1963, kol. pryw., źródło: facebook.com

Indyki przyjeżdżają nocą (głos pierwszy)
Czemu ta ćwiartka z kurczaka jeszcze nie wylądowała (głos drugi)

Zamiast kalendarza przyjęliśmy do rachuby czas drobiu.
Koniec gęsi. Idzie zima.
Przez dwa tygodnie nie wschodziło słońce.

Nie było nic słychać. Nadchodził niemy czas ryb.
Ta pora roku, z której nie ma wyjścia.

Łaknęliśmy przyjemności, świeżych rolek na insta, syropu islandzkiego:

Nic dla ciebie nie mam sikoro, co oczekujesz za oknem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s