dziennik 16/22

(na głosy, dalej)

Walentina: na naszej ulicy ten malczik stracił obie nogi. Cztery latka, po sąsiedzku, znam z widzenia mamę.

Natasza: nie chcę już mieć żadnych rzeczy, nawet domu nie muszę mieć, byleby się ta wojna skończyła. Na siódmym piętrze mieszkaliśmy z naszą Katią, tylko ciągle biegaliśmy po schodach do schronu, tak się nie da. A w piwnicy ziąb.

(Katia na telefonie śmieje się z Estonii)

Walentina: spać się nie da, okna otwierałam, bo dźwiękoszczelne, żeby syreny było słychać. Uuuuuu, uuu uuu uuu. Rakiety z Białorusi to różnie leciały. My w piżamach, co na sobie miałaś do schronu. Później kładłam się w dresie. Potem w piwnicy też nie mogłam spać. Dali mi takie tabletki na uspokojenie, aurora, to dwa dni nic nie słyszałam. (dźwięk awionetki schodzącej na Bemowo) O, leci samolot, aż dreszcz.

Natasza: Jakby zaczęli bombardować, to już bym nie żyła. Taka zestrachana jestem, że zawał na miejscu. Jak autobus stał na granicy, to myślałam, że zaraz zaczną do nas strzelać. Dopiero w Polsce przestałam się trząść.

Walentina (z zalotką w ręku): Oczy sobie zrobię, bo od płakania brzydkie.

(…)

Walentina: o to mewa krzyczy. Zawsze poznam mewę. Co ona tu robi w mieście, a co my robimy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s