
W dzień końca roku siwa wrona kąpie się w kałuży. Opad ciągły. Ani śladu zimy. Kolejny bilans ponad sześćset zgonów. Partia szykuje wielki bal a nie żałobę. Budzimy się w kłamstwie i w nim zasypiamy.
Tego roku nauczyłem się, że osobiste należy przekładać na uniwersalne. Inaczej nie ma sensu: autor nieczytanych dzienników i pobocznego instagrama, którego docenili hodowcy kaktusów.
Cały czas osobiste. Boli siódemka, zlew w kuchni zatyka się, komputer oddany do serwisu: nie polecam użytkownika. Coraz to nowe złe wróżby podsyła R.
– Jak Nowy Rok? – pyta sprzedawczyni pierogów. – Ja to mam w dupie – odpowiada gość przede mną – wylatuję o osiemnastej. Zaśniemy w kłamstwie i w nim się obudzimy.
