Zofia Turowska, Gustaw. Opowieść o Holoubku

„Lawa” (reż. Tadeusz Konwicki), 1989 r.

I

Istnieją dwa rodzaje biografii. Narracyjny, czyli taki, który czyjeś życie zamienia w całkiem dobrą powieść. W sumie – może się okazać – że czyta się ją tak dobrze, że nawet gdyby bohater był zupełnie wyimaginowany, to i tak niewiele to przeszkadza. Encyklopedyczny, który – zgodnie z nazwą – jest rozszerzeniem artykułu w Wikipedii. Może to być artykuł wzbogacony o zdjęcia (commons) albo cytaty (wikicytaty), ale stara się raczej nie wychodzić poza ramy artykułu. Dzieciństwo, przebieg kariery, życie prywatne (bez zbędnych niedyskrecji), ewentualne życie publiczne, śmierć i jej okoliczności, upamiętnienie. „Gustaw” Zofii Turowskiej jest przykładem biografii encyklopedycznej, rozszerzonej w sposób, bywa, dość absurdalny:

Znak zodiaku, cechy znaku zodiaku.
Cytaty z wypowiedzi internautów (coś jak dyskusja w wikipedii).
Historia szkoły, do której uczęszczał.
Architektura ośrodka „Bryza”, w której lubił spędzać wakacje.

Można też spojrzeć na wydany przez Marginesy tom inaczej. To po prostu piękny album fotosów Holoubka, taki, o który czterdzieści lat temu zabijano by się w księgarniach, uzupełniony notą biograficzną i cytatami o nim.

II

W epoce mediów elektronicznych, określanie kogoś legendarnym aktorem pobrzmiewa anachronizmem. Legendarna to może być proustowska Berma. Niemniej akurat do Holoubka, jak do nikogo innego, pasuje ten epitet i nie ma w nim nic z przesady.

„Wielka Improwizacja” wypowiedziana przez Holoubka w przedstawieniu z 1968 roku przeniosła go ze sceny teatralnej wprost na scenę zbiorowych wspólnotowych wyobrażeń. Być może był to ostatni moment, by teatr – a nie kino czy telewizja – tworzyły mity.

Spośród wielkich głosów zapamiętanych z telewizji mojego dzieciństwa, głos Holoubka pozostaje niepodrabialny, zapamiętany gdzieś w otchłani mojego mózgu.

Tym bardziej szkoda, że biografia legendy została przycięta do encyklopedycznej sztancy.

III

Holoubek i polityka. Biografia człowieka publicznego, temat dla mnie najciekawszy przez wzgląd na Jarosława.

Lata siedemdziesiąte: prezes i poseł. Bardzo podobna struktura losów, ich powiązanie z władzą, która zostawia ślady na plecach robotników Radomia i Ursusa. Oportunizm, powiedzą przeciwnicy, próba obrony interesów odpowiednio pisarzy i aktorów, zdaniem mniej krytycznych.

W marcu przed sierpniem umiera Jarosław. Pisarze (w środowisku pisarzy – opowiadają kolejne biografie – zawsze się zazdrości i nienawidzi) zdążą go obsobaczyć i oskarżyć o kolaborację. Gustaw przechodzi na właściwą stronę.

Lata osiemdziesiąte: jest już twórcą opozycyjnym, wyrzucanym przez władzę i uwielbianym – słusznie – przez ludzi. W końcu senatorem z listy ze zdjęciem z Lechem Wałęsą.

O Jarosławie wtedy się nie mówi. Ironia przedwczesnych śmierci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s