Kroniki zarazy drugiego roku (6)

Hugo Simberg, Ogród śmierci, 1896, Ateneum, Helsinki, źródło: flashbak.com

I

Kolejne dni. Sześćset trzydziestu sześciu, pięciuset czterdziestu jeden.

II

Czepiam się religii w czasie zarazy. Wiem, można oskarżyć mnie o stronniczość i wybiórczość, bo nurty sprzeciwu wobec istnienia zarazy, a później wobec przeciwdziałania jej za pomocą szczepień są naprawdę różne.

Nurt hedonistyczny to ci, co nie potrafią przestać się bawić: te wszystkie tajne restauracje, tajne bary, tajne dyskoteki, zabawy na ulicach. Zabawić się na śmierć, wbrew śmierci. Chyba jedyni, których potrafię pojąć, zagubieni w ekstazie, we własnym świecie. Nie tu giną.

Do nurtu oświeceniowego zaliczyłbym głosicieli absolutnej wolności. To większość tych, którzy protestują na ulicach i śmieją się z zarazy. Co jakiś czas któryś z nich umiera, paradoksalnie nie zmienia to zdania innych. Jeśli gdzieś szukałbym inspiracji obcych służb – tak jak szuka Urząd Ochrony Konstytucji – to pośród nich.

Obok dwóch powyższych przewija się nurt magiczno-pogański, którego rzecznikami najczęściej są celebryci, opowiadający o cudownych właściwościach jadu ropuch albo pozytywnego myślenia. Tak naprawdę panie i panowie z jutjuba pozwalają uwiarygodnić hedonistów oraz oświeconych. Gdzieś w tle jest to wszystko, co dotychczas krążyło na marginesach: kult natury, korytarze astralne, oddychanie bez maski.

Czepiam się religii, bo nie mogę rozpoznać w niej chrześcijaństwa. Nurt magiczno-dewocyjny to clou polskiej religijności, tak pielęgnowanej w oddaleniu od rozumu. Owoc wieloletniej hodowli przez rozgłośnie, biskupów i licznych katechetów. Zresztą oświadczenie pana Wróbla z Lublina to tylko innymi słowami opowiedziane „objawienie” ze stron pobożniańskich: Tak, wiele osób, co przyjęło szczepionkę, będzie pod wpływem zła. Dlatego módlcie się za tych, co przyjęli szczepionkę, i ufajcie mimo wszystko, gdy doświadczycie od nich zła.

III

Indie. Krajobraz śmierci. Ta zaraza – oprócz pierwszych obrazów ciężarówek z Bergamo – opowiadana jest przez zdjęcia z drona: masowe groby na nowojorskiej wyspie (potter’s field), rzędy świeżych mogił z Brazylii i z Polski, płonące pola indyjskich stosów. Estetyka cudzego cierpienia.

Indie. Kolejna porażka prawicowej narracji o wielkości, kłamstwa, którym politycy lubią karmić tłumy. Trump, Bolsonaro, Modi (wstrząsający esej o Indiach: tutaj), ewangeliści Łukasz i Mateusz. Państwa pogrążone w mrzonkach.

IV

Mają otworzyć restauracje. Niedługo. Co u licha robi się w restauracji? Jak się je na widoku czyichś oczu? Używać sztućców, nie ciamkać, przebrać się z piżamy. Trzeba będzie uczyć się manier od początku. Czy naprawdę trzeba?

V

W tych upamiętnieniach wielkości, powstań, zrywów, konstytucji, bohaterskich księży, jakoś znika sześćdziesiąt sześć tysięcy ofiar zarazy. Nie ma dnia pamięci, nie ma dnia żałoby. Wielkie narody (por. III) nie doznają zwyczajnych porażek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s