Marie Aubert, Zabierz mnie do domu

Alex Colville, Rodzina i burza, 1955, Musée des Beaux Arts du Canada, Ottawa, źródło: facebook.com

Takiej sceny jak na tym wstrząsającym (przynajmniej mnie) kanadyjskim obrazie akurat nie ma w opowiadaniach Marie Aubert. Ale „Zabierz mnie do domu”, czy równie dobrze nie mogłoby się tak nazywać to płótno? Przecież nie chodzi w nim o siąpiący deszcz, zbliżający się od morza, burzowe niebo, jak to dzisiaj nad Warszawą – katastrofa już się wydarzyła.

Serię małych katastrof nazywamy życiem. Właśnie o nich opowiada Marie Aubert. W tych krótkich obrazkach na ogół wiernych zasadzie jedności czasu, miejsca i akcji, katastrofy zdarzają się przy kolacji, w taksówce, w łóżku sąsiadów, którzy wyjechali.

Powiesz coś albo na odwrót w tym jednym momencie będziesz milczał. Świat zwykle nie wali się jakoś spektakularnie, ale nic nie będzie już takie jak przedtem.

(tłum. Karolina Drozdowska)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s