Jorge Luis Borges, Alef

Minotaur w labiryncie, II w. n.e., Conimbriga, Portugalia, źródło: twitter.com

Pokusa niebycia sobą stoi u początku literatury. Nawet tutaj, cóż, żadna to literatura, próbuję sugerować, że ja to nie ja. Oddzielnie żyję jako bohater dziennika, a oddzielnie jako ten, który go zapisuje. Rozdzielność tych dwóch ma zresztą, poza tym, charakter utylitarny. Autor ukrywa się przed własnymi słowami.

„Alef” jest encyklopedią sposobów maskowania się. Kolejne opowiadania zawierają szczegóły literackich trików. Pojawiający się w kilku z nich labirynt staje się metaforą samego pisania. Piszę o Borgesie rzeczy nazbyt oczywiste. Nie odnajduję w nim nic prawdziwego. Upewnia mnie to w przekonaniu, że na literaturze się nie znam. Już bardziej na sztuce.

Stanąłem pięć lat temu przed „Sądem Parysa” Otto Muellera i samo mi się zapisało: ekspresjonizm wyraża relację artysty do przedmiotu lub do osoby, coś, co potrafię odczytać i odczytuję właśnie jako życie. Zarówno w sztuce, jak i w pisarstwie, najmniej interesująca jest dla mnie relacja artysty do jego dzieła. Ekspresjonizm dążył do uproszczenia, do rzeczy podstawowych, w kilku kreskach zawierał pełnię. Czytam Borgesa i odkrywam, że u niego jest całkowicie na odwrót. Ogromne słowa, wyrafinowane alegorie, pięćdziesiąt stron przypisów do cytowanych dzieł – za nimi czyha ziemia jałowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s