Kroniki zarazy jesiennej (10)

Nell Choate Jones, Wróżące, Richardson Family Art Museum, Spartanburg SC, źródło: thejohnsoncollection.org

O języku

Przyzwyczailiśmy się do języka pogardy i obłudy. Tak bardzo, że teraz -nagle go zdemaskowawszy – odczuwamy kłamstwo po wielokroć. Trudno cokolwiek pisać. Jeszcze dwa tygodnie temu zaraza nie wydawała się metaforą, teraz jest i jednym, i drugim. Dziwimy się znaczeniom, których nie dostrzegaliśmy.

Na przykład: Bóg, honor, ojczyzna oznacza podbiec do kobiety od tyłu i ją uderzyć.

Dziwne przypadki prezydenta D.

Po wizycie nadordynatora D. (obserwował łóżka, przypominające więzienne prycze z Polski jeszcze ludowej) na stadionie-szpitalu-pomniku-jak-sobie-doskonale-radziliśmy-wtedy, kierownictwo tegoż poszło na kwarantannę. Nadordynator zapadł na zdrowiu i zniknął. Mało kto zauważył różnicę.

Piszę o tym z nielegalnej kawiarni. Jest głęboko ukryta w krzakach, przysypana liśćmi. Od rana czerwona strefa, a w niej ludzie w słońcu jedzą gofry i popijają kawę. 

Tęsknoty Symchy Trachtera

W ogóle co słychać w Lublinie (…) czy polepszyła się sytuacja? (…) Jak Ogród Saski wygląda i Brama Krakowska (1925)

Symcha Trachter wyjechał z Lublina malować do Paryża, potem na Południe. Picassa uważał za idiotę, cenił Modjlianiego. Tego nie da się z siebie wykorzenić, więc pewnie niósł ze sobą lubelski pesymizm. Jego domy zawsze pochylały się jakby miały zawalić za moment, więc pewnie kiedy nastąpiła Katastrofa, był przygotowany. Zawsze na najgorsze, gdy najgorsze się dzieje.

Powroty

Nieprzypadkowo te wizyty w oknach, kiedy przyglądają się z ciekawością, czy jesteśmy. Wracają z Północy do dziwnego kraju. Pamiętają nas? Tęskniły? Dokąd przyleciałyście sikorki? Jak wy nic nie wiecie.

Liczby

W tym karnawale wolności, który jeszcze trwa, ale chcą go zdusić przykrzy panowie, co bronią religii chorej wyobraźni, zapomnieliśmy o rosnących słupkach chorych i ofiar. Władza, która beztrosko nie robiła NIC, dając się zaskoczyć jesiennej zarazie.

Każdego dnia więcej. Oddziały szpitalne w garażach. Karimaty rozłożone dla chorych. Prosimy odbierać zwłoki.

Sumienie kłamców zawsze czyste.

Z sennika

Czułość mieszka w snach na skórze

Powązki wojskowe

Wiewiórki nie interesują się historią. Przeskakują z ludowej armii do armii krajowej, i z grobu towarzysza na świętej pamięci. Podziały są im obce. Leszczyna jedynie w ich krótkiej pamięci.

Grób z litanią tytułów i osiągnięć złotymi czcionkami. Ach jak się biedak gramolił do encyklopedii: nawet ja nie potrafiłem zapamiętać jego nazwiska.

Liczby kolejne

Dwadzieścia tysięcy. W telewizji – słyszę przez telefon – opowiadają o mordercach księży w Hiszpanii. Mucha, która obudziła się w poniedziałek, przeżyła trzy razy oprysk tym świństwem w spreju. Nie będę więcej pryskał, niech chodzi – jak rząd, jestem za życiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s