Przesilenie

Egzekucja Karola I, sztych, ok. 1649, © National Portrait Gallery, Londyn, źródło: wikimedia.org

1.

Jako piszący duch (czytaj: ghost-writer) różnorakich przemówień bardzo doceniłem wczorajszego popołudnia Wiesława Górnickiego. Jego tekst z trzynastego grudnia jest rytmiczny (choć nie umiem rozpoznać stóp) i patetyczny:

Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski.
Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej.
Wielu ludzi ogarnia rozpacz.

Tego popołudnia wielu ludzi dzieliło to samo skojarzenie. Na ekranie występował On z wpiętą w marynarkę „Polską walczącą” i dukał swoje nawoływania do przemocy. Przysłowie mówi, że historia powtarza się jako farsa. Przy Jaruzelskim, On był nikim, zresztą podobnie jak tamtego trzynastego grudnia.

2.

Przez całe lata traktowano go jako wybitną jednostkę. W urzędzie – powiem wam – panował kult jego decyzji. Wierzono w jego mądrość i ostateczne słowo. Nigdy tego nie rozumiałem, ale nie potrafiłem pojąć charyzmy dyktatorów. Tyle, że On nie miał charyzmy. I teraz w tej telewizji pokazał to w całej okazałości: żałosny On.

Skoro protestujący zdemaskowali już fałsz świata zbudowanego w jego imieniu, nie musiał udawać. Też zdjął maskę. On był nagi, żenujący i przykry do słuchania. Więc całe państwo trzęsło się z powodu tego człowieka? Kim byli ci, którzy kłaniali mu się w pas?

3.

W przeciwieństwie do białoruskich protestów, co do powodzenia których – jak się, niestety, okazało słusznie – byłem od początku sceptyczny, tutaj jestem – pesymista – dziwnie pełen nadziei. Bo czuję przełom, jaki nastąpił w języku. Przestaliśmy się bać słów, a to oznacza, że zaczęliśmy myśleć. To może trwać jeszcze miesiące albo lata, ale zawsze, kiedy usłyszysz nazwę dzisiejszej partii rządzącej, twój umysł podpowie ci, że pasuje do niej czasownik na jot.

Nic się nie bać.

4.

On wzywał do przemocy. Na tym ekranie, usiłując nieudolnie naśladować generała, żądał wyjścia na ulice w obronie kościołów. Nie miał skrupułów. Bo On nigdy nie miał skrupułów, a teraz bolało go upokorzenie, kiedy ukrył się przed tłumem wołającym wypier..laj!

5.

Nie wejdę do kościoła, którego broni partyjny bojówkarz albo neonazista wezwany przez Niego. Być może nigdy nie wejdę do takiego kościoła. Po tych dniach wiele osób już nigdy nie wejdzie. Wezwanie do ochrony kościołów nie jest konsekwencją niedzielnych demonstracji, demaskujących obłudę Kościoła, ale ostatnią próbą ratowania projektu narodowo-katolickiego, wciskanego w mediach, szkole, kazaniach i politycznych tyradach.

Jakby jeszcze nie zrozumieli, że ów projekt właśnie się z hukiem (a właściwie okrzykiem) zakończył.

Następnego dnia piszą biskupi list, kompletnie pozbawiony jakiejkolwiek treści. Równie dobrze mogli wysłać pustą kartkę, może nawet więcej by mówiła.

6.

Znowu stoi na trybunie, domorosły duce, wołając, że podwyżki dla lekarzy niszczą polskie państwo. On, emerytowany demiurg, opętany władzą Człowiek-Nikt. Kończy się skomleniem.

(Dopisane: wieczorem w środę pierwsze ataki bojówek na pokojowe demonstracje. Pierwsze pobicia. On może być dumny z posłuchu u drani, którzy realizują narodowo-katolickie fantazje).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s