Kroniki zarazy jesiennej (8)

Norman Lerner, Myjący szyby, lata 50. XX wieku, źródło: tumblr.com

Poniedziałek (popołudnie)

J. powiedziała, że bulle są łatwiutkie. Aż do dziesiątej toczę bój z ciastem i cynamonem a ono lepi się albo nie układa, jakby wcale nie chciało zostać zwijaną bułeczką. Niewiele przed północą jest, gdy pachną gotowe, ale wtedy już tracę ochotę i apetyt (smak i węch jednak wciąż posiadam).

Szpital, który budujemy na stadionie jest potężne. Potężne ciężarówki wiozą potężne łóżka. Propaganda od dwóch dni aż paruje od opowieści o spektakularnym sukcesie, który wciąż w powijakach. Taka przypadłość małych ćwierć-autorytarnych państewek, które roją o wielkości. Język, który odlepił się od rzeczywistości, staje się parodią samego siebie.

Wtorek

Zdjęli rusztowania. Na ich miejscu rano usiadły dwie sikorki wyraźnie rozczarowane, że nie byliśmy w lidlu i nie kupiliśmy ich ulubionych nasion.

Jest naprawdę źle. Cały dzień szukanie winnych. Widać, że nie ma żadnego pomysłu, co dalej. Posłowie opozycji, źli, zła Wielka Orkiestra. Rząd chce, rząd się stara, rządowi się uda, ale rzucają mu kłody pod nogi.

Dzień drugi izolacji w opustoszałym urzędzie: nagła chęć konsumpcji, to jest ucieczki. Sklep sycylijski: do koszyka wrzucam cokolwiek, co kojarzy się z Wyspą. Kurier niespodziewanie już po trzech godzinach. Medytuję nad dżemem pomarańczowym. Jest gdzieś.

Środa

Przez ten dżem śni mi się wujek na Sycylii, który w spadku zostawia mi dom pełen sekretnych pomieszczeń (znać, że mieszkał tu capo di tutti capi). W bibliotece kroniki, te co się ukazywały w latach dziewięćdziesiątych wczesnych („Kronika XX wieku” na dziesięć lat przed jego końcem).

Izolacji dzień trzeci. Złe myśli, brak sensu. Rozczarowanie zupełne sobą samym i światem dokoła. Przedawkowanie kawy.

Dziesięć tysięcy zakażonych. Występuje premier i atakuje opozycję, a potem wzywa do zgody. Nieporadność zupełna. Jakbyś czytał gazety z sierpnia trzydziestego dziewiątego.

Ogłoszenie o Szpitalu Narodowym. Prawie, że przeżyj przygodę życia. Na oko jest o dwa tygodnie za późno na wszystko. Nikt nie panuje nad sytuacją, ale przynajmniej w szkołach będzie więcej o żołnierzach wyklętych.

Ktoś wieczorem na fejsie wrzuca zupełnie bez związku zdjęcia mostu w Kutach. Niechcący – najlepsza alegoria Polski.

Czwartek

Izolacja, dzień czwarty. Dwanaście tysięcy.

Die Welt: proszenie o pomoc nie pasuje do strategii komunikacyjnej polskiego rządu, a zwłaszcza proszenie Niemców. W naszym Bergamo umieramy sami, za to z dumą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s