Ewa Winnicka, Dionisos Sturis, Władcy strachu

Pocztówka z mapą Jersey, lata 60. XX wieku, źródło: pinterest.com

I.

Dwudziestego ósmego września bieżącego roku premier Polski mówił: Nikt nas tolerancji nie musi uczyć, ponieważ jesteśmy narodem, który takiej tolerancji uczył się przez wieki i wiele świadectw takiej tolerancji w historii daliśmy. W Polsce, która słynie z tolerancji, szacunek dla każdego człowieka – również ludzi zaliczających się do mniejszości seksualnych – jest niezagrożony i stosowany lepiej niż w wielu innych krajach. Możecie nazwać to obsesyjnym kalaniem własnego gniazda, ale akurat czytałem fragment „Władców strachu”, który opisuje reakcję na ujawnienie przez, wkrótce zdymisjonowanego, ministra Syvreta skali przestępstw na dzieciach dokonywanych na Jersey: niektórzy parlamentarzyści uznali, że ośmieszył urząd, który sprawował, brakuje mu manier i zionie nienawiścią do ojczystej wyspy. Najbardziej wściekły był szef rządu (s. 135).

Mechanizm jest ten sam. Wiemy lepiej, nasza historia jest piękniejsza od waszej, mamy Jersey Way, niepodważalną metodę łączenia feudalnej tradycji ze współczesnością. Ci, którzy nas atakują są w błędzie, chcą nas ośmieszyć, wykorzystują pedagogikę wstydu. Po dwunastym lipca – napisałem to tutaj – Polska też jest wyspą.

II.

Jersey z racji na swoją wielkość (niecałe 100 tysięcy mieszkańców i powierzchnia jednej piątej Warszawy), powiązania rodzinne i towarzyskie (wszyscy wszystkich znają) i izolację pozwalającą zachować średniowieczne struktury władzy, doskonale nadaje się do przeprowadzenia koszmarnego eksperymentu w stylu Zimbardo. Hierarchia podzieliła wyspiarskie społeczeństwo na elity i resztę, na potencjalnych sprawców i potencjalne ofiary. Najsłabsi – dzieci z sierocińców – zostali rzuceni na żer. Ci, którzy ich wykorzystywali, pełnili najważniejsze funkcje w tym niby-państwie. Trudno nie dostrzec, że historia dzieci z Jersey powtarza schemat zbrodni Gillesa de Rais.

Ewa Winnicka i Dionisos Sturis w narrację reportażu wplatają zeznania ofiar, które w trosce o dbałość o dobre imię wyspy zostały utajnione. Tak również działa Jersey Way, w swej istocie mechanizm systemowego wypierania rzeczy niewygodnych i ukrywania sprawców. Tylko nie mów nikomu – inna feudalna instytucja podobnie reaguje w Polsce (znowu Polska, czy nie mogę o niej zapomnieć?)

III.

Żeby przeciwstawić się systemowi na maleńkiej wyspie, trzeba sporo odwagi. To dlatego tymi, którzy usiłowali dojść prawdy o historii tortur i gwałtów na dzieciach byli ludzie z zewnątrz, wtykający nos w nieswoje sprawy i zaglądający pod dywan (zapewne arras albo kobierzec). To oni naruszali święty spokój, zasadzając się na odwieczne zasady Jersey Way.

Książka Winnickiej i Sturisa sugeruje, że przegrali. Wyjechali albo zajęli się swoim ogródkiem. Elity odetchnęły z ulgą. Ofiary zniknęły z oczu. Któż się dzisiaj głowi historiami z wyspy, któż ją odnajdzie na mapie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s