Ziemowit Szczerek, Cham z kulą w głowie

Stanisław Szukalski, Irlandia (Drapieżcy tworzą imperia), 1932, źródło: facebook.com

„Cham z kulą w głowie” przez jedenaście nocy pozostawał moim głównym łącznikiem z ojczyzny łonem. Odtrąciłem gazetępeel, onet, fejsbuka, odciąłem się od tłitera. Pozostawałem na kuracji oczyszczającej umysł, popijając na uspokojenie espresso. Z dala od Polski, polskich dat, polskiej pamięci, polskich problemów, polskich debat, polskich Polaków nocnych rozmów, polskich urażeń, polskich metafor i polskich wyolbrzymień. Jak wspaniale jest bez Polski!

Pozostawał tylko Szczerek ze swoją alternatywną historią, w której Druga Rzeczpospolita przeobraziła się w trwające po dwudziesty pierwszy wiek monstrum. Dobrze jednak wiem, że Szczerek tka swoją historię ze znajomych fraz, z kalek przywiślińskiej rzeczywistości, która nie tyle skrzeczy, co pie..oli coś o wielkości.

By świat zrozumiał, że polskość ma cechy uniwersalne! Że polski genotyp sprawia, że Polacy są niezdolni do zbrodni, do podłości, do małości! Że polskość predestynuje ich…

Tymczasem około trzech tysięcy kilometrów od Warszawy nie ma Polski i nikt tego braku specjalnie nie odczuwa. Nie wiem jak zaczynają się tutaj wiadomości, ale raczej nie od obrazków ze Wschodu. Mogłoby się zdarzyć, że nie ma, a mogłoby, że tak jak chce Szczerek.

Niektóre pomysły, co do polskiej przeszłości, która nieoczekiwanie stała się teraźniejszością, naprawdę uwielbiam. Jak ten z szukalszczyzną, od dawna poszukiwanym stylem narodowym, żywym spełnieniem fantazji twórców „Czarnego kota” przy rondzie Babka. Perfekcyjnie prowadzi też Szczerek ewolucję sanacyjnego języka, który w powieści zastępuje bełkot dzisiejszej propagandy. Niemniej szkoda, że niektórych pomysłów autor nie rozwija. Takim niedopowiedzianym i porzuconym jest chociażby bunt psów.

Szczerek osiąga coś, co jest niełatwe w podzielonym – na bańki i odrębne języki – kraju: jakiś poziom współczucia.

Szkoda się ich zrobiło. Wszystkich. Całego tego nieszczęsnego narodu, wszystkich tych Walusiów, tych biednych krwioziemców, tych wszystkich faszystów, którzy ryli w tej nieszczęsnej historii nieszczęsnego kraju, buksowali, robili z siebie potwory, którymi nie byli, ale którymi się powoli stawali, unurzani po czubki głów w wyziewach, odchodach i wypocinach wszystkiego, co w tym nieszczęsnym państwie najbardziej toksyczne i jadowite.

Bardzo to charakterystyczny rys publicystyki autora na fejsbuku, ale też zasadnicza różnica między jego historią alternatywną a Dehnelową rzeczpospolitą zombiaków w „Tylko z naszymi umarłymi”. U tego drugiego chorobliwa polskość jest rodzajem śmiertelnej epidemii, która raz wybuchnąwszy, dotknie każdego. W „Chamie z kulą w głowie” nic nie jest tak oczywiste – czy jest ona politycznym konstruktem sprytnych neosanatorów, czy też należy do narodowej istoty, wirilu, którego kult stał się naturalną konsekwencją polskiego nar-katolicyzmu?

W tej izolacji od Polski tak bardzo mną zawładnęła narracja Szczerka (swoją drogą zanotowałem swoje skojarzenie ze Stachurową „Kropką nad ypsylonem”), że gdy W. przesłał do mnie cytat z premiera tego dalekiego i nieprzyjaznego kraju, o tym, że chce zmniejszyć liczbę urzędników, gdyż polskie przedsiębiorstwa, polska gospodarka potrzebuje pracowników a owi urzędnicy mogą też odegrać ważną rolę w innych działach gospodarki, odpisałem od razu tak, jak – wydawało mi się – zabrzmiałoby to w porządnym przemówieniu któregoś z bohaterów Szczerka: polskie rolnictwo potrzebuje nawozów. Rozkładające się ciała tych nierobów użyźnią glebę naszej ojczystej ziemi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s