Kroniki zarazy (37)

wp-1591540106933.jpg
Śledzę na mieście dzieła nieznanego kronikarza pandemii, który odliczał żółtą farbą jej kolejne dni. Tutaj na Żoliborzu, poprzednio na Rozdrożu. Od razu pojawia się pytanie, czy jeszcze należy prowadzić „Kroniki zarazy”, czy nie wróciliśmy już do okresu zwykłego?

Niedziela 82

Sceny z życia ptaków

Koniec dwunastego tygodnia w domu. Awantura potrafi wybuchnąć o wszystko: o to czy zjeść ciasteczko czy też nie zjeść. Podróż na plażę jest podróżą przez mękę. Dziecko obwieszcza, że ma dosyć co dwie, trzy godziny. Pod koniec dwunastego tygodnia, my – zagniazdowniki.

Kompot

Przypominam sobie smaki sprzed tych wszystkich katastrof.
Kompot truskawkowy i pływające w nim pulchne ciałka bladych owoców.
Ze szkoły wracałem Róży do mieszkania dziadków (tutaj) – na ich parapet przylatywała para sierpówek ghuhu ha, ghuhu ha (jeśli spytacie mnie skąd skłonność do słuchania ptaków, stąd właśnie) – najpierw drugie śniadanie, siedzimy we troje – kawa inka (dwie łyżeczki inki, jedna cukru), twarożek, czerwona papryka w kawałkach – potem graliśmy w domino albo stawialiśmy pasjanse – kiedyś przyprowadziłem psa. Dziecko grymasi. Kawałki papryki mogą stać się casus belli.
Kompot smakuje tak jak powinien. Dziecko mówi, że najpyszniejszy.

Bal maskowy

576 nowych zakażeń wczoraj. Słoneczny poranek. Idę z tą maseczką na twarzy, odmieniec jeden. Należy zdejmować. Patrzą na mnie wilkiem w kawiarni, na placu zabaw prawie chcą w oczach zlinczować. Łypią nadal przy leżakach z napisem zdezynfekowane. Muszę się poddać, żeby wypić kawę. Już się nie wyróżniam. 575 nowych zakażeń dzisiaj.

Kazanie

Mimo niechętnego powrotu do własnego kościoła, kazania wciąż oglądamy z Gdańska. Kto inny jak nie ksiądz Niedałtowski potrafi tak celnie wyjaśnić, co nam przychodzi z tajemnicy Trójcy: najbardziej warto inwestować w przyjaźnie, w to, co ludzi łączy, to na nich można się oprzeć. To jest inwestycja, której rdza się nie ima, jeśli ją pielęgnujemy. Nie ma ważniejszego wniosku z tej zarazy.

Kazanie we własnym kościele zagłusza deszcz, który nastaje po dusznym dniu. Pustułka leci nisko, w dziobie niesie martwą jaskółkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s