Kroniki zarazy (25)

Piątek 57

Traktat o prawdziwym zmywaniu

na samym początku czas był uporządkowany: pora zmywania nadchodziła po porze pracowania a przed porą biegania. tak było na początku.

później staraliśmy się opanować, kiedy kończyły się sztućce. zabieraliśmy się do zlewu archeologicznie: wygrzebywaliśmy skorupy, zmiataliśmy warstwę drożdży z wczorajszego ciasta,  odkrywaliśmy ślady własnej obecności.

od dwóch dni nie ma sztućców: patrzymy niemo na kuchenny zlew, grając w grę pod tytułem: kto pierwszy nie wytrzyma.

wp-1589101868191.jpg

 

Sobota (wyjazd sobotni powoduje przerwę w rachubie. Co właściwie liczymy? czas w zamknięciu? dni epidemii? życia bez kontaktu z życiem?)

1.

Z drogi głównej skręcili w Wyżynę. Płynęli w rzepaku po pagórkach. Mijali jasne wsie, w których nikt nie wiedział o miejskich przestrachach. Mieszkańcy łowili ryby, słońce wędrowało po niebie: ruch pozorny, wszystko było pozorne.

2.

Ogród ten był rajski,
tam po raz pierwszy usłyszałem wilgę,
tam po raz pierwszy zobaczyłem jak się zabija kreta.

Do tego ogrodu przychodził
i kot, i łasica, i bażant,
a nawet płożył się na przedwiośniu less.

Pewnego ranka kiedyś wybiegłem do ogrodu zbierać poziomki do kubeczka z gęsią,
tyle mnie widziano.

3.

W żaden sposób epidemia nie dotknęła Pobożna, pominąwszy jednego listonosza i jedną pielęgniarkę (zapewne wiedli grzeszne życie). Toteż pierwszym, którego napotkali w maseczce był zataczający się pijak (nie dotyczyła go ochrona, którą aniołowie oraz partia rządząca otoczyli miasto).

Przyjechaliśmy po sadzonki pomidorów do przewiązywania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s