Alex Kerr, Japonia utracona

91923024_10158436674675337_8317804089735905280_n
Werner Bischof, Ogród zen przy Świątyni Ryoanji , Kioto, Japonia, 1951, źródło: https://www.facebook.com/stephen.ellcock

Wstęp / posłowie albo o sobie samym

Alex powiedział kiedyś: „Obyśmy nie skończyli jako cognoscendi”. Słowo to, pochodzenia włoskiego, określa kogoś, kto wiele wie, ale niewiele osiągnął (s. 269). Im więcej czytam, tym bardziej rozumiem, że oto tak skończyłem. Lektura Alexa Kerra zajmuje mi trzy tygodnie, przez ten czas odbieram kolejne paczki z książkami, które układam jako pomniki pandemii za kanapą w przedszkolo-baro-urzędzie.

Japonia szczera

Oryginał książki jest japoński. To nieco utrudnia przyklejenie pięknemu wydaniu metki bedekera. Niemniej bez powtórnej lektury Kerra nie wyobrażam sobie podróży do Kioto, Osaki czy Nary. Co krok podczytuję A. fragmenty opowiadające o kulturze japońskiej w sposób zupełnie niezwykły, o tym, że to, co nam się o Japonii wydawało, jest opowieścią fałszywą.

W Izumo, najstarszym chramie sinto, przedmiot kultu przebywał w ukryciu tak długi, aż zapomniano, co to było; Mówiono o nim „obiekt” (s. 203).

Być może – w sumie – nie chcieliśmy wiedzieć, co jest tam w środku. Japonia w czasach mojego dzieciństwa była nieosiągalnym ideałem. Odganialiśmy myśl o jej zwyczajności: dopiero współczesne kino i reportaże pozwalają przyjrzeć się dokładniej. Być przeciętnym i nudnym to sama istota tego społeczeństwa (s. 114) – nie to chciałbyś przecież przeczytać (sam przeciętny i nudny – zauważasz ze zgrozą, przyglądając się w lustrze zarazy).

Europa utracona

Opowieść Kerra przesycona jest nie tyle nostalgią za utraconą japońską przyrodą, architekturą, tradycją, co złością, że sami Japończycy – w imię nowoczesności – porzucili to wszystko, poczynając od wycinania lasów, betonowania rzek a na wymianie dachówek kończąc. Skoncentrowani na chwili – tak pisze o nich, zauważając, że ta przypadłość japońskiej kultury pełni dla niej samej rolę destrukcyjną.

Zanim zjawiła się zaraza, pojawiała mi się reklama holenderskiego supermarketu rzeczy zbędnych: sklepu, którego długie półki uginały się od świętych z porzuconych albo i wyburzonych dawnych kościołów. Otóż Japonia – pisze Kerr – jest krajem, w którym dawny świat zupełnie stracił znaczenie (s. 26). Nie mogę się odpędzić od myśli, że teraz dawny świat zatraca swoje znaczenie w Europie. Przestajemy rozumieć znaki, które kształtowały ten kontynent przez stulecia. Albo odrzucamy je zupełnie, nawet nie do składzika, ale do supermarketu – jak w przypadku holenderskim, albo rytualizujemy je w ten sposób, że zostają wypłukane z głębszych znaczeń (święcenie pokarmów w Wielką Sobotę a ceremonia parzenia herbaty).

Nie da się czytając o porzuconych z dnia na dzień wsiach w Dolinie Iya, nie pomyśleć o niszczejących domach na portugalskiej, hiszpańskiej czy polskiej prowincji. Za dziesięć, dwadzieścia lat, bardzo podobną książkę da się napisać o nas (chyba, że ta epidemia wszystko wywróci do góry nogami, w co zresztą przestałem wierzyć).

(tłumaczenie Maria Kwiecieńska-Decker)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s