Kroniki zarazy (12)

tumblr_mpq5ivwqdT1rbuhr4o1_1280
Paul Delvaux, Krajobraz z latarniami, 1958, Albertina, Wiedeń, źródło: tumblr.com. wieczór, wychodzi biegać, latarnie świecą, domy – co można powiedzieć o domach, miasto jest bezludne, tylko w myślach wciąż noszą ciała.

Czwartek 21

Czwartek trzeciego tygodnia – dalej nie da rady. Wszyscy mamy go dosyć. Weź nas ze sobą do łóżka – szepcą nowe książki, które w przedpokoju wyszły z kwarantanny. Dziecko zmienia zdanie: najgorszy jest kwiecień, drugi kwietnia.

Objawia się – z każdym dniem – coraz więcej malarzy i poetów. Malują landszafciki i piszą o minionych miłościach. Czasami się obawiam, że ja spośród nich. To są te chwile, kiedy rzucam zapiski.

Matka Boska dyktuje przepis na środek przeciwepidemiczny. W czasach zarazy objawia się często gęsto. Niestety – zaznacza Matka Boska – środek jest antybakteryjny. Nie wie jak działa na wirusy (chętnym udostępnię).

Piątek 22

Piątek jest jeszcze gorszy. Nic cię nie pocieszy. Bierzesz fasolkę z puszki, bo gotowanie też wydaje się od rzeczy. Nieuczesany siadasz do wideokonferencji, bardziej wideo niż konferencja, ale potem wyłączasz audio, bo Dziecko jest audio.

Krzywa rośnie. 437 nowych przypadków. Szpitale powoli załamują się, ale wirus nie tyka wodza. Wódz zapowiada wybory. Minister obrony zajmie się pocztą. Jeśli gdzieś, w którymś momencie miałeś wątpliwości, co do amoralności władzy szermującej BHO (Bogiem, honorem, ojczyzną), to teraz nie masz już żadnych. Wirus przejdzie, Polska zostanie. Nie Polska – zgliszcza.

(Klęska prawicowej narracji o wielkości. Rządy klaunów – Trump, Bolsonaro, D.)

Koniec czasów: minister zdrowia Izraela oczekuje w najbliższe święta Mesjasza.

Sobota 23

Jadę do rossmanna: wyjazdy do sklepów przypominają teraz polowania (nic dziwnego, że rząd tak wspiera myśliwych). Stajemy się łowiecko-zbieraccy.

Stoję na światłach: uświadamiam sobie naszą własną wygodę, naszą próżność – z kupowaniem ciasta, wina, kolejnych książek. W naszym przedszkolo-baro-urzędzie sadowimy się bezpiecznie na pomarańczowych fotelach. Piszemy zostań w domu bez żadnych skrupułów.

W rossmannie: kupuję dwa wina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s