Kroniki zarazy (10)

Sobota (po południu)

Codzienne latamy do Hiszpanii: ja żółtym, jestem czarnoskórą dziewczynką, Dziecko – czerwonym samolotem, jest świętym Mikołajem. Hiszpania jest w jego pokoju. Piszę do C., która zamknięta w wieżach Madrytu: ona codziennie pływa z dziećmi do Nowego Jorku.

Na smyczy idzie rudy kot.
Nic sobie nie robi z trwogi.
Nad kotem nagły wróbli lot.
Zrywa się z kociej drogi.

(Jeszcze papież). Jeśli Bóg śpi, to znaczy, że jest czas na działanie tych, co nie śpią. Trzeba tylko iść naprzód w ciemnościach, trochę na oślep i próbować czynić dobrze – poucza ojciec Paneloux. Kto mówi o narodowym wymiarze choroby, nie popełnia błędu – popełnia grzech.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Nadchodzą wspaniałe koniunkcje. W drzewach wisi Księżyca łódź. Z gałęzi skacze do niej Wenus.

Niedziela 17

Dwadzieścia pięć miesięcy bez hałasu, bez znaku życia – my, którzy wymyślne potrawy szykujemy w zamknięciu – patrzymy na Annę Frank. Wspominamy, wygodnie oglądając kolejny sezon, ukrytych w chlewikach i pod podłogą, zanim nie doniesie usłużna Chominowa. Po trzech tygodniach nudzi się nam niewypróbowanym.

I po co ten dłuższy dzień? Po co?

Po ciemku biegnąc przez osiedle widzę: kwitną wiosną ciemne drzewa.

Poniedziałek 18

Według „Guardiana” co najmniej dziesięć wycieczkowców wciąż błąka się po morzach i oceanach świata, próbując gdziekolwiek zawinąć.

Jaki smak mają płatki śniegu? Na pewno nie poziomkowy, bo A. torbami z ikei otula poziomki.

Jestem czarnoskórą dziewczynką, lecę do Hiszpanii. W kolejny niewyraźny poniedziałek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s